RAFAŁ WOŚ: Był pan pierwszym politykiem, który mówił, że słowa lidera NPD w niemieckiej telewizji to skandal.
SEBASTIAN EDATHY: Jeśli przedstawiciel partii politycznej publicznie wypowiada sądy sprzeczne z niemiecką konstytucją - tak jak to zrobił właśnie Udo Voigt - jest to najlepszym dowodem, że ideologia NPD jest nie tylko wroga niemieckiemu państwu, ale po prostu łamie prawo. Mamy tu w Niemczech sławny artykuł 130 kodeksu karnego, który stwierdza jednoznacznie, że negowanie czy bagatelizowanie Holokaustu jest przestępstwem. Dlatego dziś rano, bezpośrednio po obejrzeniu programu "Report Mainz" złożyłem zawiadomienie w prokuraturze o tym, że przewodniczący NPD popełnił przestępstwo.

W Polsce dużo bardziej bulwersuje fakt, że niemiecki polityk w niemieckiej telewizji podał w wątpliwość polsko-niemiecką granicę na Odrze i Nysie.
To oczywiście jest skandal. W sprawie tych słów można tylko wzruszyć ramionami i uznać to za godny potępienia polityczny cyrk. Jednak tutaj żadna akcja prawna nie wchodzi w grę. Co innego, gdyby nawoływał do zbrojnego odbicia Polsce Pomorza czy Śląska. Wtedy sprawą również zajęłaby się prokuratura.

Ale bezczynność zostanie odebrana w Polsce jak najgorzej. Dzień po emisji programu do Berlina na trudne polityczne rozmowy przyjechał nowy polski premier Donald Tusk.
Nie przesadzałbym. Myślę, że strona polska doskonale wie, że NPD to partyjka licząca ledwie 7 tysięcy członków, która nie jest reprezentowana w Bundestagu i nie ma większego politycznego znaczenia.