Łódzkie riksze są prawdziwym hitem w Londynie. A to dlatego, że klient siedzi z przodu i jest pchany przez rowerzystę. Ogląda więc miasto, a nie plecy rikszarza, tak jak w londyńskich rikszach, gdzie wózek jest ciągnięty.

Nic więc dziwnego, że brytyjscy rikszarze i taksówkarze skarżą się, iż Polacy odbierają im klientów. I wszelkimi sposobami chcą utrącić konkurencję. Donieśli więc do właściwych urzędów, że riksze pchane stanowią zagrożenie. Niby dlatego, że klient siedzący z przodu jest bardziej narażony na niebezpieczeństwo w razie wypadku.

"To bzdura" - twierdzą Polacy. Bo szybkość rikszy jest niewielka, więc trudno sobie wyobrazić, żeby na przykład podczas hamowania ktoś z niej spadł. Tym bardziej, że większość kolizji to najechanie na rikszę z tyłu.

Na razie nie ma przepisów regulujących, jak ma wyglądać riksza. Więc po ulicach Londynu mogą jeździć oba rodzaje pojazdów. Sprawa oparła się o Sąd Najwyższy, który ma zdecydować, czy riksza to to samo, co taksówka.