Chińczycy wezwali polskiego ambasadora w Pekinie do swojego Ministerstwa Spraw Zagranicznych - informuje wprost.pl. Powód rozmów to zaproszenie Dalajlamy przez marszałka Senatu Bogdana Borusewicza.
Chińczycy ostrzegli polskiego ambasadora, że jeśli premier Donald Tusk lub prezydent Lech Kaczyński przyjmą przywódcę Tybetańczyków, to stosunki polsko-chińskie ulegną pogorszeniu. Borusewicz zaprosił Dalajlamę tydzień temu. Premier Tusk powiedział wtedy, że jest gotowy spotkać się z przywódcą Tybetańczyków. To rzadki gest w obecnych czasach.
Chiny to, obok USA, największa potęga gospodarcza świata. Pekin nie uznaje dążeń Tybetu do niepodległości. Większość przywódców państw dba o dobre stosunki z Chinami i zachowuje dyplomatyczne milczenie na temat dramatu w Tybecie. Polska jest jednym z pierwszych krajów, które oficjalnie zaprotestowały przeciw prześladowaniu, więzieniu i zabijaniu bezbronnych Tybetańczyków.