Benedykt XVI jutro wybiera się na pięć dni do Stanów Zjednoczonych. I to mimo gróźb, jakie wobec niego padły z ust przywódcy Al-Kaidy, Osamy bin Ladena. Watykan zapowiada, że nie ugnie się i nie odwoła pielgrzymki. Sam papież tonuje nastroje. "Jestem spokojny i pełen wiary" - mówi dzień przed rozpoczęciem wizyty.
Terroryści grożą papieżowi nie po raz pierwszy. Ostrzeżenia o możliwych zamachach pojawiły się także przed wizytą Benedykta XVI w Turcji półtora roku temu. I wtedy, i teraz, przed podróżą do USA, papieża ma świadomość niebezpieczeństwa. Ale nie zamierza rezygnować z wyjazdu.
Jego słowa przekazał światu kardynał Tarcisio Bertone. Wyjaśnił, że papież w pełni ufa Amerykanom - to właśnie oni mają zapewnić mu bezpieczeństwo.
Groźbami ze strony Osamy bin Ladena na serio przejęli się z kolei amerykańscy policjanci, którzy będą ochraniać Benedykta XVI. Ale zapewniają, że papieżowi na amerykańskiej ziemi nic nie zagrozi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane