W rozmowie z PAP, mieszkająca od wielu lat w stolicy Lombardii polska lekarz kardiolog, odnotowała szeroko dyskutowaną obecnie kwestię notowanego tam wzrostu przypadków lżejszego zakażenia koronawirusem. Mówi się, że są to ludzie "słabo" zakażeni lub "lekko pozytywni" Jak zaznaczyła, także w środowiskach medycznych wyrażane są czasem opinie, że doszło do osłabienia siły wirusa. wyjaśniła. To właśnie, wskazała, powinno dopingować ludzi do dalszego przestrzegania reguł bezpieczeństwa sanitarnego.
- dodała lekarka. Podkreśliła, że chodząc po mieście bacznie obserwuje zachowanie mediolańczyków. - przyznała Heyman-Salvade.
Jak zaznaczyła, nikt nie nosi już prawie rękawiczek, bo w regionie nie ma tego obowiązku. - poinformowała lekarz z Mediolanu.
Joanna Heyman- Salvade zwróciła uwagę na częste skupiska młodych osób, zwłaszcza wieczorem na ulicach i w parkach. powiedziała. - dodała. Jednocześnie, jak stwierdziła, władze stale ponawiają apele o ostrożność i czujność.
Opisując sytuację w mediolańskich szpitalach podkreśliła, że w wielu z nich są bardzo duże zaległości w operacjach i kierowane są na nie niemal wyłącznie pilne, nagłe przypadki.- poinformowała. Rozmówczyni PAP wyjaśniła, że nadal nie wszystkie sale operacyjne są czynne i czasem brakuje personelu medycznego, zaś chirurdzy różnych specjalności muszą dzielić się tą samą salą. Według jej relacji w wielu miejskich szpitalach nie przywrócono jeszcze poprzedniego funkcjonowania oddziałów zamienionych na te wyłącznie dla chorych na Covid-19, a w jednej z placówek nie otwarto nadal oddziału intensywnej terapii kardiologicznej. - oceniła kardiolog.
Jako poważną określiła sytuację lekarzy domowych w Lombardii, którzy dalej proszą o środki ochronne i zalecenia dotyczące leczenia osób z koronawirusem. Wcześniej- jak przypomniała- w ostrej fazie epidemii lekarze ci czuli się bezsilni nie mając żadnych wskazówek co do sposobów leczenia chorych na Covid-19. - powiedziała Joanna Heyman-Salvade.