Jak wyjaśnił, śledczy badają działania z lat 2016-2019. Funkcję p.o. prezesa Ukrawtodoru pełnił wtedy były polski minister Sławomir Nowak.

Reklama

Kwota przetargów badanych w ramach śledztwa związanego z ukraińską państwową agencją drogową wynosi 270 milionów euro - poinformował szef Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) Artem Sytnyk.

Prowadzono śledztwo dotyczące urzędników Ukrawtodoru. Ustalono, że grupa osób stworzyła organizację przestępczą, która miała na celu rozkradanie pieniędzy od międzynarodowych organizacji przeznaczone na remont dróg na Ukrainie - oświadczył. W sprawie na terytorium Polski i Ukrainy prowadzonych jest ponad 50 przeszukań - dodał.

Jedna z analizowanych spraw polegała na tym, że firmom budującym drogi, które nie wykonały zlecenia w czasie, p.o. szefa Ukrawtodoru proponował za określone wynagrodzenie przedłużanie umów, uniknięcie płacenia niektórych sankcji karnych - wyjaśnił Hryszczuk.

Sposób był specyficzny, na terytorium Polski utworzono przedsiębiorstwo i poprzez nielegalną korzyść (majątkową), która była przekazywana przez trzecie osoby prawne albo bezpośrednio gotówką, powiększany był kapitał zakładowy przedsiębiorstwa - poinformował na briefingu Hryszczuk. W ten sposób nie tylko otrzymywano nielegalną korzyść, ale też legalizowano środki - dodał.

Inna z badanych spraw dotyczy propozycji byłego szefa Ukrawtodoru utworzenia w Polsce spółki joint venture z jedną z międzynarodowych firm budujących drogi. Jak dodał, 50 proc. kapitału zakładowego miały zagwarantować "zaufane osoby" szefa Ukrawtodoru, a 50 proc. - międzynarodowa firma. Po zakończeniu kadencji na Ukrainie były szef instytucji miał zasiąść w radzie nadzorczej danego przedsiębiorstwa - przekazał Hryszczuk.

To wierzchołek góry lodowej, tyle możemy teraz przekazać publicznie - podkreślił.

Według ukraińskich służb w sprawie figurują cztery osoby. Trzy z nich, w tym byłego p.o. szefa Ukrawtodoru, zatrzymano w Polsce.

Na Ukrainie na razie jednej osobie wręczono powiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, nikt jeszcze nie został zatrzymany. Kwestie zatrzymań, wręczenia powiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa i decyzji w sprawie środków zapobiegawczych są ustalane ze stroną polską - powiedział Sytnyk, odpowiadając na pytanie PAP. Po zakończeniu przeszukań będą podejmowane decyzje w sprawie dalszych zatrzymań - zaznaczył.

Sytnyk poinformował, że zatrzymany w Polsce były p.o. szefa Ukrawtodoru Sławomir N. ma podwójne ukraińsko-polskie obywatelstwo i możliwe, że nie będzie konieczności jego ekstradycji. Nie widzimy zasadniczej różnicy, gdzie będzie się odbywał sąd - oświadczył Sytnyk.

Poinformował też, że międzynarodową grupę śledczą NABU, SAP, CBA i prokuratury okręgowej (w Warszawie) utworzono jesienią ubiegłego roku. Sytnyk wyjaśnił, że trudność śledztwa polegała na tym, że działania przestępcze rozpoczynały się na terytorium Ukrainy, a nielegalna korzyść była otrzymywana na terytorium innego państwa.

Sytnyk powiedział także, że za takie działania na Ukrainie grozi do 12 lat pozbawienia wolności.