O prawdziwym szcześciu może mówić rodzina z amerykańskiego miasta Kenosha w stanie Wisconsin. Choć na dach ich domu spadł śmigłowiec, wszyscy wyszli z katastrofy bez szwanku. Niestety, mniej szczęścia miała załoga helikoptera. Pilot i pasażer zginęli na miejscu.
W domu akurat była pięciosobowa rodzina. Nagle usłyszeli potężny huk. Gdy wybiegli na zewnątrz, nie mogli uwierzyć własnym oczom. Z dachu zwisał wrak należącego do firmy czarterowej helikoptera Robinson R44 II.
Nikomu z domowników nic się nie stało. Niestety, katastrofa okazała się tragiczna dla ludzi lecących helikopterem. Pilot i pasażer zginęli na miejscu.
Na razie nie wiadomo, co mogło być przyczyną wypadku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane