O wielkim szczęściu mogą mówić piloci wojskowego Mi-2, który rozbił się niedaleko Lubartowa (lubelskie). Obaj lotnicy przeżyli, choć z helikoptera został tylko wrak. Pilotom udało się tak sprowadzić spadającą maszynę na ziemię, że szczęśliwie nie uderzyła w domy w miejscowości Luszawa.
"Leciały dwa śmigłowce. Silniki jednego z nich przestały pracować i maszyna spadła z wysokości około 100 metrów. Śmigłowiec przełamał się. Wycieka z niego paliwo. Strażacy zabezpieczyli teren" - relacjonował na gorąco Ryszard Starko z lubelskiej straży pożarnej.
Śmigłowiec ze szkoły lotniczej w Dęblinie spadł w miejscowości Luszawa, około pół kilometra od zabudowań i niecałe 200 metrów od lasu.
Jednego z pilotów odwieziono do szpitala. Drugi spokojnie czekał przy rozbitym śmigłowcu, aż pojawią się żandarmi i wojskowi specjaliści od wypadków lotniczych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl