Pewna liczba systemów obronnych i amunicja są obecnie kupowane, po autoryzacji zwiększenia rezerw umożliwiających 15-dniową, intensywną wojnę z wrogami - poinformowała indyjska agencja ANI, cytując źródło rządowe. Poziom zapasów będzie teraz wystarczał na 15 dni, po podniesieniu z 10 dni.

Reklama

Fundusz awaryjny autoryzowany przez władze kraju na zakup amunicji i broni ma wynieść blisko 6,8 mld USD.

Według ANI podwyższenie rezerw ma przygotować Indie na wojnę na dwóch frontach. Pierwszy potencjalny front z Chinami znajduje się w himalajskim Ladakhu, gdzie wojska obu krajów zwiększają liczbę jednostek i żołnierzy po nieudanych negocjacjach granicznych.

Sytuacja w Ladakhu zaogniła się w połowie czerwca br., gdy w dolinie Galwanu 20 żołnierzy indyjskich zginęło w potyczce bez użycia broni palnej z chińskimi żołnierzami. Po kilku rundach rozmów z chińskim sąsiadem armia indyjska przygotowuje się na spędzenie zimy na pozycjach znajdujących się na wysokości 3-5 tys. m n.p.m., przy temperaturach sięgających -40 st. C.

Według dziennika „Hindustan Times” w regionie stacjonuje ok. 100 tys. żołnierzy, a zimę na wysuniętych pozycjach w Ladakhu spędzi 50 tys. wojskowych.

Drugim potencjalnym frontem jest granica z Pakistanem, gdzie obie strony oskarżają się wzajemnie o łamanie zawieszenia broni, w tym ostrzał przygranicznych wiosek. Zdaniem Indii Pakistan szkoli grupy bojowników atakujących instalacje wojskowe i konwoje w indyjskiej części Kaszmiru.

Konflikt graniczny między krajami zaostrzył się po ataku samobójczym na konwój indyjskiej jednostki paramilitarnej w Pulwamie w lutym 2019 r., zginęło wówczas 40 funkcjonariuszy. Indie odpowiedziały nalotami bombowymi na przygraniczny Balkot, gdzie doszło do potyczki między siłami powietrznymi obu krajów.

Agencja ANI przypomina, że indyjska armia w przeszłości utrzymywała 40-dniowy poziom zapasów, który został obniżony do 10-dniowego poziomu przez problemy z magazynowaniem broni i amunicji.