Dziennik Gazeta Prawana logo

Alakandr Łukaszenka w szpitalu z wizytą. Maseczkę tym razem założył

26 października 2021, 16:22
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Alaksandr Łukaszenka
<p>Alaksandr Łukaszenka</p>/ShutterStock
"Nie jestem Covid-dysydentem" - zapewniał we wtorek Alaksandr Łukaszenka. Wcześniej polityk zażądał zniesienia wymogu noszenia masek w miejscach publicznych i karania za jego nieprzestrzeganie. W Mińsku z transportu usuwane są tabliczki z nakazem noszenia masek.

Alaksandr Łukaszenka odwiedził kolejny szpital, w którym leczą się pacjenci chorzy na Covid-19, tym razem w Lidzie. Białoruski polityk założył maskę, chociaż wcześniej wielokrotnie, nawet do szpitali, wchodził bez środków ochrony osobistej.

- Moje żelazne żądanie: nikogo nie zmuszać - powiedział Łukaszenka na temat noszenia masek. 19 października, w czasie narady poświęconej pandemii, Łukaszenka skrytykował ministerstwo zdrowia za wprowadzenie rozporządzenia, nakładającego obowiązek noszenia masek w miejscach publicznych, a MSW - za kontrole i zamiar karania tych, którzy masek nie mają.  - pytał wowczas Łukaszenka urzędników. - oburzał się Łukaszenka.

Kilka dni później zniesiono obowiązek noszenia masek, a także zrezygnowano m.in. z zamiaru wprowadzenia obowiązku szczepień dla kurierów i taksówkarzy. Po proteście Łukaszenki ministerstwo zdrowia przywróciło również planowe przyjęcia do szpitali, które wcześniej wstrzymano ze względu na trudną sytuację epidemiczną. W poniedziałek i wtorek w mediach niezależnych pojawiły się informacje o poleceniu, by naklejki z nakazem zakładania masek usunięto z transportu miejskiego.

"Noszę maskę, bo jestem przeciwko Łukaszence"

W internecie pojawiły się spekulacje, że tak gwałtowny sprzeciw przeciwko noszeniu masek, jednemu z najbardziej łagodnych ograniczeń, to reakcja Łukaszenki na zainicjowany przez kręgi opozycyjne fleszmob "Noszę maskę, bo jestem przeciwko Łukaszence". Prorządowy segment internetu sprawy nie komentuje, ale przekonuje, że postawa Łukaszenki świadczy o niezwykłej odwadze, zaś jego wypowiedzi przeciwko obowiązkowi masek i szczepień cieszą się "ogromną popularnością".

Oficjalnie podawane na Białorusi dane to ok. 2 tys. nowych zakażeń dziennie i po kilkanaście przypadków śmiertelnych. Są one jednak prawdopodobnie znacznie zaniżone. Świadczą o tym zarówno nieoficjalne częściowe statystyki przekazywane mediom niezależnym przez medyków, a także relacje ze szpitali, przychodni kostnic i cmentarzy. Covid-19 powrócił jako jeden z głównych tematów codziennych rozmów.

Chociaż oficjalnie nie ma na Białorusi kwarantann, ograniczeń czy odwoływania imprez masowych (w ubiegłym tygodniu odbył się np. wielotysięczny koncert popularnej rosyjskiej piosenkarki), wiele osób mówi o chorobie w swoim otoczeniu, opustoszałych biurach czy dobrowolnym przechodzeniu na pracę zdalną.

- Człowiek przyszedł do pracy, jeden raz kichnął i zachorowało kilkanaście osób - opowiada jeden z mińskich biznesmenów. - powiedział Polskiej Agencji Prasowej pracownik jednego z fitness clubów. - Nie chodzę na razie nigdzie, tylko do pracy. Czekam, aż korona się uspokoi – zapewniła starsza pani, która pracuje w recepcji jednej z instytucji w Mińsku. -  – wyznał jeden z zachodnich dyplomatów.

Lekarze skarżą się na ogromne obciążenie w przychodniach i szpitalach. W internecie pojawiają się nieoficjalne informacje o przeciążeniu mińskich zakładów pogrzebowych i krematoriów.

"Sytuacja pod kontrolą"

Oficjalnie władze zapewniają: sytuacja jest pod kontrolą. W poniedziałek ministerstwo zdrowia poinformowało, że "nieco zmniejszyło się tempo przyrostu nowych zakażeń", a także liczba osób wymagających podłączenia do aparatów sztucznej wentylacji płuc zmniejsza się "o kilka osób dziennie".

W ostatnich tygodniach w mediach państwowych trwała kampania zachęcania do szczepień. Jedna z telewizji poświęciła nawet całą audycję na rozmowę z ministrem zdrowia, który mówił o znaczeniu szczepień. Wcześniej podobnych kampanii na Białorusi nie przeprowadzano. Dotychczas zaszczepiło się nieco ponad 20 proc. obywateli. Skorzystali z dostępnych w kraju preparatów: rosyjskiego i białoruskiego (częściowo produkowanego w tym kraju) Sputnika, a także z jednej z chińskich szczepionek.

Szczepienia? Łukaszenka "jest przeciwko przemocy"

We wtorek Łukaszenka wypowiedział się również na temat szczepionek. Jak wskazał, jest "za szczepieniem", bo wakcynacja pozwala lżej przejść ewentualne zakażenie i ratuje przed śmiercią. Tu również, jak wskazał, nie powinno być przymusu, "przekładania przez kolano i kłucia strzykawką". – oświadczył Łukaszenka.

Polityk wypowiedział się przeciwko sprowadzaniu na Białoruś zachodnich preparatów i połączył ich temat ze środowiskami opozycyjnymi. – powiedział Łukaszenka.

Jego zdaniem używane na Białorusi preparaty z Rosji i z Chin są lepsze niż zachodnie szczepionki. Kraj ten, zgodnie z poleceniem Łukaszenki, do 2023 r. ma mieć swoją własną szczepionkę przeciwko koronawirusowi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj