Gazeta zauważa, że prezydenci "mówili o Ukrainie bez Ukrainy". Podkreślając znaczenie tego tematu w rozmowie "Kommiersant" wybija w tytule, że był to "szczyt z widokiem na Kijów". Jednakże "dyskusja o kwestii zasadniczej dla Rosji" - gwarancjach bezpieczeństwa, których domaga się Moskwa, "nie przyniosła żadnego skutku" - zaznacza dziennik. Zastrzega, że prezydenci polecili swoim współpracownikom, by podjęli dalsze kontakty.

Reklama

Rządowa "Rossijskaja Gazieta" publikuje komentarz parlamentarzysty Konstantina Kosaczowa, zasiadającego w Radzie Federacji (wyższej izbie parlamentu). Wyraża on nadzieję, że po rozmowie prezydentów "emocje związane z Ukrainą zaczną się powoli uspokajać".

Również dziennik "Wiedomosti" w środowym wydaniu prognozuje, że po szczycie "można oczekiwać szybkiego osłabienia napięć w regionie".

Utrzymanie status quo wokół Ukrainy

Reklama

Zgodnie z oczekiwaniami niczego sensacyjnego dla Ukrainy się nie wydarzyło; przynajmniej na razie, sądząc po pierwszych oficjalnych oświadczeniach - napisał ukraiński politolog Wołodymyr Fesenko na Facebooku po wtorkowej rozmowie Bidena z Putinem. W opinii ukraińskiego eksperta - tak jak w przypadku czerwcowego szczytu w Genewie - ważny jest jednak sam fakt tego, że do rozmowy doszło. Świadczy to o tym, iż strony chcą się dogadywać - wskazuje politolog.

USA i Rosji bardzo ciężko jest uzgodnić coś konkretnego w sprawie Ukrainy, o ile w ogóle jest to obecnie możliwe - dodaje. Fesenko nie wyklucza, że może chodzić o utrzymanie status quo wokół Ukrainy, "kruchej równowagi, kiedy obie strony nie podejmują żadnych działań, mogących naruszyć tę równowagę".

Reklama

Jeśli doprowadzi to do choć częściowego obniżenia napięcia na ukraińsko-rosyjskiej granicy, to można będzie mówić nawet o pozytywnych skutkach rozmowy - dodaje.

Jednak według eksperta Rosja będzie utrzymywać "znaczny kontyngent" swoich sił przy granicy ukraińskiej w najbliższych miesiącach "na wszelki wypadek". "A nuż nagle wybuchnie kryzys energetyczny albo zrobi się bardzo niespokojnie pod względem politycznym i wtedy będzie powód i możliwość do (przeprowadzenia) lokalnych wojskowych operacji +mających obronić rosyjskojęzyczną ludność+" - pisze politolog.

Dlatego ani Ukraińcy ani zachodni partnerzy nie powinni się rozluźniać - podsumowuje.