Cichocki powiedział w Radiu ZET, że jest przekonany, iż Kijów obroni się przed spodziewanym w ciągu kilkudziesięciu godzin szturmem wojsk rosyjskich. - Miałem okazje poznać obrońców Kijowa, poznać miasto. Od półtora tygodnia słyszę, że Charków padł, Bucza padła, Irpień padł, potem okazuje się, że nic nie padło, bo Ukraińcy odbijają te miasta. Stąd moje przekonanie - podkreślił.

Reklama

- Słyszymy, że Rosjanom brakuje piechoty, że mobilizują nawet Syryjczyków, w kraju Krasnodarskim są jakieś mobilizacje. Brakuje im po prostu żołnierza - zaznaczył Cichocki.

Ambasador zwrócił jednak uwagę, że teren "musi być zajmowany lądowo", ale może się to odbywać tylko z ochroną z powietrza . I tutaj pojawia się postulat władz Ukrainy o dostarczenie: platform powietrznych bojowych, o obronę przeciwlotniczą, o zamknięcie przestrzeni powietrznej. Te decyzje ze strony państw Zachodu będą miały kluczowe znaczenie dla tego konfliktu. Od tej decyzji będzie zależało życie tysięcy ludzi i suwerenność Ukrainy - podkreślił Cichocki.

"Ambasada w Kijowie funkcjonuje"

Reklama

Zapewnił też, że ambasada w Kijowie funkcjonuje, ma zapasy i jak na razie jest bezpieczna. Zaznaczył też, że polska ambasada nie jest jedyną placówki dyplomatyczną w Kijowie, które jeszcze funkcjonuje. - Jest jeszcze ambasador Turcji, nuncjusz apostolski, ambasador Białorusi, kilku ambasadorów krajów arabskich, kilku z krajów centralnej Azji. To jest służba, jest potrzebna, wtedy kiedy pojawia się ryzyko - mówił ambasador.

Na pytanie czy są na Ukrainie Polacy, którzy potrzebują pomocy, ambasador odpowiedział twierdząco.

- Pomagamy im opuścić Kijów, dostarczyć żywność. Najbardziej bolesne przypadki, to są zgłoszenia z odległych miast, do których nie można już dotrzeć. My przez kontakt z władzami ukraińskimi, koordynatorem w ministerstwie spraw zagranicznych Ukrainy, próbujemy dołączyć ich do międzynarodowych konwojów humanitarnych, zabezpieczanych przez ONZ. Nic nam nie wiadomo o obywatelach polskich pozostających w miastach na wschodzie Ukrainy i na północy. Jest kilkadziesiąt osób we wschodniej i środkowej Ukrainie, więcej osób z kartą Polaka, może być jeszcze więcej Ukraińców pochodzenia polskiego - powiedział Cichocki.