Tuż przed wylądowaniem samolotu Pelosi w Tajpej, chińska telewizja państwowa CGTN poinformowała, że myśliwce sił powietrznych ChRL przelatują nad Cieśniną Tajwańską.

Reklama

Agencja Kyodo przypomina, że jest to pierwsza od 25 lat wizyta na Tajwanie osoby kierującej niższą izbą Kongresu USA. W środę Pelosi ma spotkać się z prezydent Tsai Ing-wen.

Przewodnicząca Izby Reprezentantów rozpoczęła w poniedziałek podróż po regionie Indo-Pacyfiku. Głównymi tematami jej rozmów są bezpieczeństwo, partnerstwo gospodarcze i demokratyczne rządy w krajach regionu.

Polityka wobec Chin

Reklama

Wtorkowa wizyta delegacji Kongresu na Tajwanie oznacza wsparcie Stanów Zjednoczonych dla tajwańskiej demokracji, ale nie stanowi zmiany polityki USA - oznajmiła przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi w oświadczeniu wydanym przez jej biuro po wylądowaniu amerykańskiej delegacji na czele z Pelosi na lotnisku w Tajpej.

Wizyta naszej delegacji Kongresu na Tajwanie honoruje niezachwiane wsparcie Ameryki dla żywej demokracji Tajwanu - napisano w komunikacie.

Reklama

Pelosi zapowiedziała, że rozmowy z władzami Tajwanu będą dotyczyć wsparcia USA oraz promocji wspólnych interesów i "wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku". Zaznaczyła też, że solidarność z Tajwańczykami jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek, w czasie kiedy "świat stoi przed wyborem między autokracją i demokracją".

Przewodnicząca izby niższej Kongresu zaznaczyła jednocześnie, że jej wizyta - jedna z wielu dotychczasowych delegacji kongresmenów na wyspę - nie stanowi zmiany polityki USA, uznającej zasadę "jednych Chin". -Stany Zjednoczone nadal sprzeciwiają się jednostronnym wysiłkom, by zmienić status quo - dodała.

Pelosi, trzecia osoba w konstytucyjnej hierarchii USA, jest najwyższym rangą przedstawicielem władz Stanów Zjednoczonych, który odwiedził Tajwan od 1997 roku, kiedy wizytę złożył ówczesny spiker Izby Newt Gingrich. Do wizyty dochodzi mimo chińskich gróźb odpowiedzi wojskowej oraz początkowego sprzeciwu dla wizyty ze strony Pentagonu.

Już po wylądowaniu Pelosi, która należy do Partii Demokratycznej, 25 senatorów z Partii Republikańskiej wydało oświadczenie, w którym poparli jej wizytę. Podkreślili również, że wizyta jest zgodna z polityką "jednych Chin".

"Poważna ingerencja w wewnętrzne sprawy Chin"

Chińskie MSZ potępiło we wtorek wizytę spikerki Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi na Tajwanie, określając ją jako „poważną prowokację” i „igranie z ogniem”. Chińska armia ogłosiła zaś, że przeprowadzi wokół wyspy ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji.

Wizyta jest „poważną prowokacją polityczną i eskalacją oficjalnych kontaktów pomiędzy USA a Tajwanem”; „Chiny nigdy tego nie zaakceptują, a Chińczycy nigdy się na to nie zgodzą” - napisano w obszernym komunikacie MSZ, opublikowanym przez państwową agencję Xinhua około 10 minut po przybyciu Pelosi na Tajwan.

Według MSZ w Pekinie USA starają się „użyć Tajwanu, by kontrolować Chiny”, a wizyta spikerki Izby Reprezentantów jest oznaką wsparcia dla „działań separatystycznych” zwolenników niepodległości Tajwanu. - To bardzo niebezpieczny akt igrania z ogniem, a kto igra z ogniem, ten sam się poparzy – dodano.

Manewry marynarki wojennej

Dowództwo wschodniego teatru działań chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW) ogłosiło na swoim kanale społecznościowym, że począwszy od wtorkowego wieczora przeprowadzi szereg połączonych manewrów i ćwiczeń ogniowych marynarki wojennej i lotnictwa na obszarach na północ, południowy zachód i południowy wschód od Tajwanu – przekazała Xinhua. Według komunikatu ma to być surowe ostrzeżenie dla zwolenników niepodległości Tajwanu w reakcji na działania USA.

W osobnej depeszy chińska agencja poinformowała, że ALW przeprowadzi ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji na sześciu obszarach wód i przestrzeni powietrznej w bliskiej odległości od Tajwanu. Te manewry mają trwać od czwartku do niedzieli, a statki i samoloty nie powinny wkraczać w tym okresie na wyznaczone obszary ze względów bezpieczeństwa – podała chińska agencja.

Komunistyczne władze w Pekinie uznają demokratycznie rządzony Tajwan za część terytorium ChRL i dążą do przejęcia nad nim kontroli, nie wykluczając możliwości użycia siły. USA nie utrzymują z Tajwanem formalnych relacji dyplomatycznych, ale sprzeciwiają się próbom jednostronnej zmiany obecnego statusu quo, a amerykańskie prawo zobowiązuje je do pomocy wyspie w samoobronie.