"Pomimo bezprecedensowej akcji ratunkowej białuchy, z przykrością informujemy o śmierci walenia" - przekazały władze.
Weterynarz Ollivet Courtois, cytowana przez agencję AP, powiedziała, że podczas akcji ratunkowej niebezpiecznie wychudzony ssak zaczął mieć trudności z oddychaniem. Ze względów humanitarnych postanowiono go uśpić.
Około godz. 2 w nocy w środę, po około sześciu godzinach pracy, ważąca blisko 800 kg białucha, została wyciągnięta ze śluzy w Saint-Pierre-la-Garenne, 70 km na północny zachód od Paryża. Zgodnie z planem zwierzę następnie miało zostać umieszczone w ciężarówce chłodni. W celu jego przyjęcia miał zostać udostępniony basen z wodą morską w śluzie w porcie Ouistreham w departamencie Calvados w Normandii. Białucha miała tam pozostać trzy dni i zostać przygotowana do powrotu na otwarte morze.
Arktyczny ssak został po raz pierwszy zauważony w Sekwanie w zeszłym tygodniu. Białuchom zdarza się zapuszczać w górę rzek, mimo że ich naturalnym środowiskiem są wody Arktyki. Od piątku ruch walenia w głąb lądu był blokowany przez śluzę w Saint-Pierre-La-Garenne. Zaobserwowano znaczne pogarszanie się stanu zdrowia białuchy, która nie przyjmowała podawanego przez ratowników jedzenia
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
