Od kilku tygodni Panarin udziela co najmniej dwóch wywiadów dziennie. "To rekord. Ale myślę, że zainteresowanie jeszcze wzrośnie" - mówi. Jego teoriami zainteresował się także prestiżowy "The Wall Street Journal".

Panarin przewiduje, że masowa imigracja, załamanie gospodarcze i kryzys moralny doprowadzą jesienią przyszłego roku do wybuchu nowej wojny domowej oraz całkowitego upadku dolara. Następnie, pod koniec czerwca lub na początku lipca 2010 roku federacja rozpadnie się. Na dodatek żadna z części USA nie będzie znaczącym graczem na globalnej scenie.

Zachodnie stany - nazwane przez Panarina Republiką Kalifornijską - zostaną przejęte przez Chiny lub będą pod ich wpływem. Południowe - czyli Republika Teksasu - wejdą w skład Meksyku lub znajdą się pod meksykańską dominacją. Kanada przejmie bądź będzie kontrolować stany Środkowego Zachodu, zaś Ameryka Atlantycka może przyłączyć się do... Unii Europejskiej. Hawaje zostaną zajęte przez Chiny lub Japonię, natomiast Alaska wróci do Rosji.

>>> Przeczytaj, co o tezach Panarina myśli politolog Aleksiej Makarkin

"Obecnie prawdopodobieństwo, że rozpad nastąpi wynosi procentowo 55:45" - przekonuje Panarin. Zastrzega jednak, że taki scenariusz wcale nie jest dla Rosji korzystny, gdyż co prawda stanie się najważniejszym mocarstwem, ale zarazem mocno ucierpi na skutek uzależnienia od dolara i handlu z USA.

Mimo to jego przepowiednie stały się miła muzyką dla uszu Kremla, który w ostatnich czasach obwinia Waszyngton o wszystko - od konfliktu na Bliskim Wschodzie do światowego kryzysu gospodarczego. Naukowiec, który na co dzień jest dziekanem akademii dyplomatycznej przy rosyjskim MSZ, nie tylko stał się częstym gościem państwowych mediów, ale jego teorie stały się nagle przedmiotem poważnych konferencji naukowych.

>>>Kasa Kaliforni jest pusta. Co zrobi Terminator?

Sam Panarin przywołuje osobę francuskiego politologa i demografa Emmanuela Todda, który przepowiedział upadek Związku Sowieckiego na 15 lat przed tym wydarzeniem. "Kiedy mówił o tym w 1976 roku, też wszyscy się z niego śmiali" - przypomina Panarin.