Aby kandydować albo nawet zasiąść w składzie komisji obwodowej podczas planowanych na 10 września wyborów lokalnych na terenach okupowanych, trzeba będzie oddać rosyjskiej policji ukraiński odpowiednik dowodu osobistego – takie przynajmniej wieści płyną z okupowanego Ługańska. Oryginalne dokumenty mogą zostać potem wykorzystane przez rosyjskie służby, np. do przeprowadzania operacji pod fałszywą flagą.
O procederze napisał Ołeksandr Biłokobylski z „Realnej hazety”, ługańskiego medium, które po rosyjskiej agresji w 2014 r. przeniosło redakcję do Charkowa. W dokumentach, które należy przedstawić, jeśli chce się aktywnie uczestniczyć w wyborach jako kandydat bądź członek komisji, widnieje "kopia zaświadczenia potwierdzającego przyjęcie oświadczenia o niechęci do pozostawania obywatelem Ukrainy”.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.
