"Washington Post" powołuje się na czterech członków ukraińskich sił zbrojnych chcących zachować anonimowość. W środową noc miało dojść do intensyfikacji uderzeń na frontowe pozycje Rosjan w obwodzie zaporoskim. W atakach przewodzić mają brygady szkolone przez państwa zachodnie i uzbrojone w zachodnie czołgi i wozy bojowe.
Relacja żołnierza z frontu
Na polu walki jest bardzo ciężko. Działa nasza artyleria i lotnictwo, ale rosyjskie również. Siły zbrojne posuwają się naprzód. Ale nie tak szybko, jak chcieliśmy - cytuje jednego z żołnierzy gazeta.
Jak jednak stwierdził w wywiadzie dla "WP" Walerij Szerszen, rzecznik jednostek rozmieszczonych na południowym i wschodnim froncie, choć wojska zintensyfikowały działania na Zaporożu, to "nie powiedziałby, że jest to coś wielkiego", a siły ukraińskie w regionie wciąż zajmują generalnie defensywne pozycje. Dodał jednocześnie, że trwają małe lokalne "działania kontrofensywne" w okolicach Wełykiej Nowosiłki w obwodzie donieckim, blisko granicy z obwodem zaporoskim.
Dziennik zaznacza, że ukraińscy oficjele wielokrotnie mówili w ostatnich dniach, że nie ogłoszą oficjalnie początku kontrofensywy i że nie rozpocznie się ona od jednej konkretnej operacji.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.