Za dziesięć minut maszyna z gubernatorem Kalifornii na pokładzie miała lądować na lotnisku w Santa Monica. Lot był spokojny. Ale nagle pilot skierował samolot ostro w dół. Maszyna z Arnoldem Schwarzeneggerem awaryjnie lądowała, bo w kokpicie pojawił się gęsty, czarny dym.
"" - poinformował rzecznik guberatora Kalifornii. Samolot ze Schwarzeneggerem na pokładzie usiadł na płycie lotniska w Los Angeles. Do maszyny natychmiast podjechały wozy strażackie.
>>> Pożar na pokładzie airbusa
Na szczęscie, w samolocie nie pojawił się otwarty ogień, ale już samo pojawienie się dymu wydobywającego się z jednego z urządzeń w kokpicie, było wystarczającym powodem do szybkiego awaryjnego lądowania.
>>> Indonezyjski samolot o włos od tragedii
A gubernator? . Arnold Schwarzenegger nazwał incydent "małą przygodą", spokojnie pojechał do swojego domu, a stamtąd skomentował całe wydarzenie na serwisie Twitter.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane