Dziennik Gazeta Prawana logo

Kijów będzie miał swoich "wagnerowców"? "Ponad 20 tys. zawodowców od ręki"

12 czerwca 2025, 18:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
asda
Kijów będzie miał swoich "wagnerowców"? "Ponad 20 tys. zawodowców od ręki"/Facebook
Ukraina nie chce obniżać wieku poborowych poniżej 25. roku życia, a ciągle brakuje jej żołnierzy. Rekrutuje ich już w więzieniach, a teraz może skopiować kolejne rosyjskie rozwiązanie – sięgnąć po najemników. Jedna z firm wojskowych już zadeklarowała, że może zapewnić Kijowowi przeszło 20 tys. profesjonalistów od ręki. Póki co jednak jest to nierealne – władze Ukrainy muszą zmienić prawo.

Działalność prywatnych firm wojskowych jest póki co w Ukrainie zakazana. O możliwości zmiany tej sytuacji mówił w rozmowie z ukraińskim serwisem Espresso analityk militarny Walentyn Badrak, współzałożyciel Konsorcjum Informacji Obronnej (grupuje specjalistyczne media o militariach i stosunkach międzynarodowych). 

Zwrócił uwagę, że w dobie pierwszych starć z Rosją w 2014 r., ukraińscy decydenci bardzo obawiali się firm najemniczych. Uważano, że przekształcą się one "w niekontrolowane prywatne armie".  

Dziś coraz więcej osób dostrzega, jak złudne były te mity. Firmy wojskowe to narzędzie w rękach państwa – są przez nie kontrolowane i mu podlegają – zaznaczył ekspert.

Nie zawsze drożsi, ale zawsze lepsi. Minus problem mobilizacji   

Badrak wskazał szereg zalet, jakie wprowadzenie firm najemniczych może mieć dla Ukrainy. Przede wszystkim zwrócił uwagę, że zatrudnienie zawodowych zagranicznych żołnierzy może złagodzić permanentne problemy Kijowa związane z przebiegającą opornie mobilizacją. Zaznaczył, że umożliwienie działania firmom wojskowym, z kraju i zagranicy, może zoptymalizować wykorzystanie przez państwo środków budżetowych w celu pokonania wroga.

– Tak, to może kosztować państwo znaczne sumy – przyznał – Ale lepiej tymczasowo zrezygnować z remontów dróg, czy odbudowy zniszczonych budynków, i podporządkować wszystkie działania państwowe prowadzeniu wojny – argumentował.

Według niego prywatni kontraktorzy wojskowi mogliby dostarczyć państwu żołnierzy specjalistów, których wyszkolenie trwa bardzo długo albo jest zbyt kosztowne dla budżetu. Wskazał też, że najemnicy wysokiej klasy mogliby realizować wyjątkowo trudne zadania bojowe, zbyt ryzykowne dla oddziałów regularnych. 

Wreszcie dodał, że po zakończeniu kontraktu państwo nie ponosi już kosztów dalszego utrzymania takich żołnierzy. Kwestie odszkodowań za odniesienie ran lub śmierć bierze na siebie firma wojskowa, a nie Ukraina.

"20 tys. najemników od ręki". Jest deklaracja ukraińskiej firmy

Firma wojskowa Omega Consulting Group, założona w 2011 r. przez ukraińskich weteranów francuskiej Legii Cudzoziemskiej, obecnie działa wyłącznie poza granicami macierzystego kraju. Zadeklarowała, że może od ręki przerzucić nad Dniepr 20 tys. i więcej zawodowych wojskowych z zagranicy. Potrzebuje tylko wsparcia logistycznego i zabezpieczenia finansowego.

– Jeśli damy "zielone światło" zagranicznym firmom wojskowym, to będziemy mogli zapewnić zarówno szkolenie sił specjalnych, jak i realizację konkretnych zadań (na froncie – red.) – podkreślił Badrak.

Najemnicy mogliby też odciążyć Gwardię Narodową Ukrainy w zadaniu ochrony infrastruktury krytycznej czy zakładów zbrojeniowych, zarówno tych państwowych, jak i prywatnych. – Finansowanie takich firm mogłoby częściowo spoczywać na sektorze prywatnym – zauważa ekspert.

Potrzebna jest rzeczowa debata. I szybka decyzja

Jednak aby firmy wojskowe mogły funkcjonować na terenie Ukrainy potrzebne są zmiany w prawie. Badrak uważa, że wprowadzając je "trzeba uwzględnić wszelkie ryzyka takiego kroku". 

– Potrzebna jest rzeczowa debata, wyważone i przemyślane decyzje, które jak najlepiej zrównoważą cały system. Ale równie oczywiste jest to, że czas i realia tej wojny, gdy ważą się losy państwa, wymagają szybkiego działania – podsumował ekspert.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj