Do upadku muru berlińskiego nie doszłoby bez Lecha Wałęsy, bez Polaków, bez "Solidarności" - podkreślił Wajda. "Chciałbym to pokazać na ekranie. Wydaje mi się, że to w jakimś sensie jest mój obowiązek" - powiedział. "Wałęsa jest także bohaterem mojego własnego życia. Tak ja go widzę, niezależnie od wszystkich politycznych uwikłań" - zaznaczył Wajda.

Reklama

Prace przygotowawcze do realizacji filmowej opowieści o Wałęsie już trwają, jednak scenariusz jeszcze nie powstał - zastrzegł reżyser. Sam Wajda nie zajmie się jego tworzeniem. "Zrobiłem cały szereg kroków w stronę różnych autorów i różnych tekstów, już napisanych. Postępuję dalej. Z jednej strony szukam autora scenariusza, z drugiej - takiego fragmentu z życia Wałęsy, który najlepiej pokazałby jego rolę w obaleniu komunizmu na świecie" - tłumaczył Wajda.

"Byłem w Stoczni w sierpniu 1980 roku, kiedy w czasie strajków odbywały się rozmowy z władzami PRL. Nigdy nie miałem wątpliwości, że jest charyzmatycznym przywódcą. (...) Wałęsa zwyciężył i to było piękne" - powiedział twórca "Człowieka z żelaza". Wajda wyznał, że otrzymuje wiele sygnałów z zagranicy, iż film o przywódcy "Solidarności" jest potrzebny, oczekiwany.

"Wszyscy chcą odpowiedzi na pytanie, co naprawdę stało się w Polsce. A stało się coś, czego nie można było w ogóle sobie wyobrazić. Robotnik, z pomocą inteligentów, potrafił stworzyć zupełnie nową sytuację polityczną. Poruszył swym autorytetem masy" - powiedział Wajda. Jego zdaniem, biografia Wałęsy jest niezwykła. "To los wybrał robotnika, kogoś, kto zyskał taki autorytet, że mógł zmienić sytuację Europy" - ocenił.

W związku z tym, że na razie trwają przygotowania do prac nad scenariuszem, terminu rozpoczęcia zdjęć nie można jeszcze określić - powiedział reżyser. "Biografia Wałęsy jest spisana. Żeby zrobić film, trzeba jednak odpowiedniego filmowego chwytu. Trzeba m.in. zdecydować i wybrać odpowiedni fragment tej biografii" - podkreślił.

Reklama

Reżyser nie zdecydował też jeszcze, który z aktorów wcieli się w przywódcę "Solidarności". Wybór zależy od tego, jaki scenariusz powstanie i które z cech Wałęsy zostaną w nim wyeksponowane. "Wtedy dopiero będziemy myśleć, kto mógłby go zagrać" - mówi Wajda.

Wajda chciałby, żeby w filmie znalazła się m.in. scena przedstawiająca legendarne przemówienie Wałęsy podczas jego wizyty w Kongresie Stanów Zjednoczonych w 1989 r. Rozpoczęło się ono od słów: "My, naród" nawiązujących do pierwszych słów amerykańskiej Deklaracji Niepodległości.

"To była piękna chwila w naszym życiu - będzie też sceną kończącą film" - zapowiedział Andrzej Wajda.