Inne
Reklama

"Z pozoru nobliwy starszy pan, 70-ka na karku, ale w żyłach krew prawdziwego rajdowca. W sierpniu – 160 kilometrów na godzinę! Teraz 120 kilometrów - i to w centrum miasta! Z tą szaleńczą prędkością Kochanowski wracał z wywiadu telewizyjnego służbową limuzyną" - czytamy w "Fakcie".

Według bulwarówki tam, gdzie było ograniczenie do 60 km/h, auto pędziło z prędkością 120 km/h. Takie wyczyny mogą rzecznika słono kosztować - 400 zł mandatu i 8 punktów karnych.

"Złe nawyki rzecznika, czyli nagminne łamanie przepisów drogowych, pewnie w końcu ukróci policja. Gorzej z bezczelnością, to już kwestia charakteru. Gdy zapytaliśmy pirata Kochanowskiego, czemu się tak spieszył, pracownik jego biura prasowego zażądał dowodów w postaci... zapisu z fotoradaru" - pisze "Fakt".

Bulwarówka na dowód zbyt szybkiej jazdy zamieszcza zdjęcia z rajdu ulicami Warszawy. "Mandatu jednak nie możemy wystawić" - czytamy w "Fakcie".

>>>Czytaj też: Kaczyńscy przeżywają śmierć ukochanego psa