Do pożaru hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem doszło w w niedzielę. Z ogniem walczyło nawet 200 strażaków. Władze gminy zaapelowały do mieszkańców o pozamykanie okien i zostanie w domach.
Hala należy do firmy spedycyjnej, dlatego strażacy spodziewali się, że może być to trudna akcja. W środku można było spodziewać się każdego rodzaju towarów, również tych toksycznych i niebezpiecznych.
Nie było podpalenia
Jak poinformowała Iwona Liszczyńska z biura prasowego wielkopolskiej policji, w poniedziałek odbyły się oględziny pogorzeliska z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Wykluczył on udział osób trzecich.
Biegły z zakresu pożarnictwa wyraził opinię dotyczącą przyczyny pożaru wskazując, że jedynym źródłem ognia była znajdująca się w hali przesyłka z zawartością baterii do hulajnóg - przekazała "Faktowi" Iwona Liszczyńska.
Feralna przesyłka z Niemiec
Policjanci ustalili, że przesyłka została nadana z firmy na terenie Niemiec. Miała trafić do firmy zajmującej się naprawą i konserwacją baterii ma terenie Mazowsza.
Radio Poznań informowało w poniedziałek, że zarządca centrum spedycyjnego wstępnie ocenił straty na 100–200 mln zł. O dalszych czynnościach w śledztwie zdecyduje prokurator.