Zbigniew Ziobro powinien wiedzieć, że wezwanie do sądu to nie żarty. Ale mimo doręczenia mu listu z datą rozprawy, polityk nie pojawił się w sądzie. Proces dotyczy doktora G., któremu Ziobro zarzucił zabójstwo. Za to, że były minister nie przysłał usprawiedliwienia, sąd wlepił mu 300 złotych grzywny.
Były minister sprawiedliwości miał zeznawać jako świadek. Jednak nie stawił się w sądzie, mimo że wezwanie zostało mu doręczone prawidłowo. Chodzi o proces cywilny, w którym stronami są doktor Mirosław G. i "Fakt". Chodzi o sposób relacjonowania wydarzeń, których bohaterami byli: kardiochirurg oraz minister sprawiedliwości.
Zbigniew Ziobro, gdy był jeszcze szefem resortu, zwołał konferencję prasową, na której mówił o doktorze Mirosławie G., że "już nikt nigdy przez tego pana życie pozbawiony nie
będzie".
Teraz G. żąda od wydawcy pieniędzy i przeprosin.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|