"Tomasz Lis przestał już kierować konsulatem w Vancouver. Dalsze decyzje zostaną podjęte w najbliższych dniach" - powiedział Piotr Paszkowski.

O wyciągnięciu wobec Lisa jak najsurowszych konsekwencji mówił wcześniej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. "Jeśli ktoś nie potrafi godnie reprezentować naszego kraju, to nie jest godny sprawowania funkcji publicznych. Takie osoby będziemy eliminować ze służby publicznej" - powiedział minister Radosław Sikorski.

Skandal z udziałem naszego konsula wydarzył się w piątek w nocy. Tomasz Lis najpierw uderzył swoim autem w powracający do remizy wóz strażacki, a potem uciekł z miejsca wypadku. Jego volvo zostało dogonione przez policję dopiero po kilku minutach, gdy zatrzymało się na światłach. Został wówczas przebadany alkomatem: w wydychanym powietrzu miał 2,6 promila alkoholu.

Konsul wymyślił "na gorąco" dziwne tłumaczenie dla swojego zachowania. Tomasz Lis zrzucił winę na... kanadyjski wymiar sprawiedliwości. Konsul mówił o zdenerwowaniu spowodowanym brakiem zarzutów dla policjantów, którzy śmiertelnie porazili prądem Roberta Dziekańskiego na lotnisku w Vancouver.