Dziennik Gazeta Prawana logo

Hanna Lis: Nie jestem niepopularna

21 lutego 2009, 13:29
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Życzę "Rzeczpospolitej" takiego czytelnictwa, jaką ja mam oglądalność - tak Hanna Lis komentuje w rozmowie z DZIENNIKIEM doniesienia gazety o swej rzekomo bardzo niskiej popularności. Dziennikarka tłumaczy, że nie było jej na antenie, bo jest za granicą, a nie z powodu niekorzystnych dla siebie ocen widzów.

Według gazety, taka ocena prezenterki wynika ze zleconych przez kierownictwo telewizji badań wizerunkowych wszystkich pojawiających się na wizji dziennikarzy TVP.

W rozmowie z DZIENNIKIEM Hanna Lis zdecydowanie zaprzecza tym informacjom. Zapewnia, że "Wiadomości" nie poprowadziła tylko dlatego, że jest za granicą. "Z tego, co wiem, w badaniach, na które powołuje się <Rzeczpospolita>, nie ma nic, co dawałoby podstawy twierdzić, że jestem niepopularna" - mówi. "Na bieżąco śledzę ratingi <Wiadomości>, ze szczególnym uwzględnieniem wydań prowadzonych przez mnie. I " - dodaje prezenterka.

"Artykuł o mnie dał <Rzeczpospolitej> cytowalność - na Pudelku. Gratuluję kolegom" - ironizuje Lis.

p


Krystyna Doktorowicz*: Łaska widzów na pstrym koniu jeździ. I czasem trudno wytłumaczyć ich preferencje. Ale Hanna Lis przy wszystkich swoich atutach ma wizerunek nieco chłodnej i stanowczej osoby, a to nie wszystkim może się podobać. Do widzów docierały informacje, że Lis była zawieszona, że w redakcji były perturbacje z nią związane. To mogło wpłynąć negatywnie. Poza tym na odbiór jej osoby na pewno wpływa też małżonek.


Część widzów patrzy na dziennikarkę przez pryzmat jej małżeństwa z Tomaszem Lisem. Państwo Lisowie są szczególną parą, bo mimo że należą do grupy poważnych dziennikarzy, to jednak często goszczą na łamach brukowców. Informacje wyciągane z życia prywatnego dziennikarki czy Tomasza Lisa również mogły wpłynąć niekorzystnie.


Tak naprawdę trudno ocenić, czym się kierują widzowie. O tym, czy lubimy osobę, którą znamy tylko z ekranu telewizora, czy też nie, czasem decydują bardzo absurdalne czynniki. Może nas zdenerwować maniera, sposób prezentowania czy gestykulacja. Tutaj nie można mówić o naukowym podejściu do sprawy.


Ale Kraśko nie jest częstym bywalcem plotkarskiej prasy. I to nie jego nazwisko pojawiało się w tle zmian w kierownictwie TVP.


Takimi jednorazowymi badaniami TVP nie powinna się kierować. Żeby zastanawiać się nad radykalnymi ruchami, trzeba byłoby mieć większą tendencję. TVP była jeszcze do niedawna słusznie krytykowana za brak osobowości. A co by o Hannie Lis nie mówić, to osobowością jest.

*Krystyna Doktorowicz jest medioznawcą z Uniwersytetu Śląskiego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj