>>>Zobacz, jak Marcinkiewicz bawi się z Isabel

Reklama

Aleksandra Kaniewska: Jak podobał się Panu koncert festiwalu Cooltura?
Robert*: Koncert jak koncert. Ja przez cały czas nie mogłem oderwać oczu od byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza i jego narzeczonej. Siedziałem niedaleko, więc zerkałem w ich stronę zamiast na scenę.

Dlaczego?!
On i Isabel przyciągali uwagę. Podobnie jak ja, zachowywało się wiele osób z publiczności. W końcu premier to osoba znana z telewizji. Isabel przytulała się do swojego narzeczonego, gorąco całowała go i śmiała się głośno. A Marcinkiewicz był według mnie sztuczny. Kiedyś poznałem go w centrum polonijnym, kiedy jeszcze był poważnym człowiekiem. Uścisnąłem mu wtedy rękę. A teraz? Gestykulował, robił jakieś luzackie miny. To nie jest zachowanie naturalne dla człowieka w jego wieku.

Były jakieś szepty, komentarze?
Ludzie, z którymi rozmawiałem, byli zniesmaczeni. Dokładnie tak jak i ja. "Żenada" to było chyba najczęściej używane słowo. Ale para się tym nie przejmowała. Wszyscy robili im zdjęcia z aparatów i telefonów komórkowych. A Isabel pod koniec zapytała się jednej z moich koleżanek: "No i co, ładnie wyszłam na zdjęciu?". Ona i premier sprawiali wrażenie, że bardzo podoba im się rozgłos, jaki robią.

>>>Ukochana Marcinkiewicza pod obstrzałem

>>> Jak Izka zmieniła się w Isabel

*30-letni Robert pracuje w Londynie. Prosił o anonimowość.