Pub "The Bridge House" przy Bedford Street jest w samym centrum Belfastu. To duży dwukondygnacyjny bar, mieszczący nawet kilkaset osób. Wczesnym popołudniem jeszcze nic nie wskazywało na to, że dojdzie do awantury - polscy i irlandzy kibice siedzieli obok siebie. "Około godziny 14:30 przechodziłem koło tego pubu, gdy przez wielka szybę wyleciało krzesło. Chwilę później z lokalu wybiegło 50 Polaków, którzy rozbiegli się po pobliskich uliczkach. Po kilku minutach przyjechała policja. Przed pubem czekało na nich dwóch zalanych krwią Polaków. Widziałem, że mieli porozcinane głowy" - relacjonuje DZIENNIKOWI Maciej Bator, dyrektor Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Północnej.

Reklama

Z relacji świadków i oświadczeń policji wynika, że awantura zaczęła się niespodziewanie, kiedy polski klient zaczepił siedzącego stolik obok Irlandczyka. W bójkę momentalnie włączyli się znajomi obydwu kibiców. Chwilę później w awanturze uczestniczył już cały pub. "Pracuję w tej branży już 20 lat i nigdy czegoś podobnego nie widziałem" - mówi DZIENNIKOWI Eddie Gershan, rzecznik prasowy sieci pubów Wetherspoon, do którego należy "The Bridge House". "Momentalnie w ruch poszły kufle, krzesła a nawet stoły. Jednym z nich ktoś wybił witrynę. Obsługa zupełnie straciła panowanie nad sytuacją. Do akcji musiała wkroczyć policja. Straty wyceniamy na kilka tysięcy funtów" - dodaje.

>>>Przeczytaj rozmowę z rzecznikiem pubu

Z pubu zamieszki przeniosły się na ulice prowadzące stadionu. Policja natychmiast zamknęła najbardziej newralgiczne punkty, aby nie dopuścić do spotkania polskich i irlandzkich kibiców. To jednak nie pomogło. Tuż po meczu zamieszki wybuchły na nowo. W bitwie wzięło udział kilkudziesięciu polskich chuliganów. "To pierwszy taki incydent odkąd sięgam pamięcią. Takie rzeczy już się u nas nie zdarzają" - mówi DZIENNIKOWI John Anderson z zespołu prasowego policji w Belfaście. Brytyjscy funkcjonariusze zatrzymali dziewięć osób - w tym ośmiu Polaków.

>>>Przeczytaj o bitwie polskich i irlandzkich chuliganów

Reklama