Dziennik Gazeta Prawana logo

Rodzina rozpoznała zwłoki po tatuażach

3 kwietnia 2009, 15:47
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Dwóch mieszkańców gminy Kołczygłowy piło alkohol na ambonie myśliwskiej. Kiedy pijani próbowali z niej zejść, jeden z mężczyzn spadł. Upadku nie przeżył. Pijany kompan zostawił go w lesie. Rozszarpane ciało po 12 dniach znaleźli policjanci.

". Rodzina rozpoznała go tylko po tatuażach" - mówi DZIENNIKOWI Jan Zborowski, prokurator rejonowy w Bytowie w woj. pomorskim. Mężczyzna, który zostawił w lesie 50-letniego kompana, dostał zarzut nieudzielenia pomocy.

>>>Trzymał pod kołdrą zwłoki konkubiny

Do tragedii doszło 10 marca. . Alkohol postanowili spożyć na 5-metrowej ambonie. Po wypiciu trzech tanich win chcieli ruszyć dalej.

>>>Zwłoki mężczyzny leżały na trawniku

". I tak zrobił. Zanim jednak się oddalił, podłożył mu jeszcze swemu kompanowi sweter pod głowę" - opowiada prokurator Zborowski. "Mężczyznę najwyraźniej jednak dręczyły wyrzuty sumienia, bo następnego dnia wrócił pod ambonę. " - dodaje. Mężczyzna tak się przestraszył, że na tydzień wyjechał do rodziny.

>>>Zabił żonę i wrócił na imprezę

Jest już opinia biegłego - 50-latek zmarł z powodu przerwania rdzenia kręgowego. .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj