Firma AuditPro sprawdziła w sumie 6 tysięcy komputerów. Wnioski z audytu są zatrważające.
W sprzęcie używanym przez pracownika jednego z urzędów informatycy znaleźli kilkaset gigabajtów pornosów. , według nazwisk autorów i rodzajów pokazywanego tam seksu" - mówi Karmoliński z firmy informatycznej AuditPro.
"Urzędnik w ogóle nie przejmował się, że te nielegalne filmy ściągnął na komputer firmowy. Wpadł, bo sprzęt był tak przeciążony, że poprosił informatyków o jego sprawdzenie.
Wtedy oni odkryli, co trzyma na komputerze" - dodaje ekspert.
Resort w zeszłym roku zarządził sprawdzenie zawartości serwerów i komputerów pracowników z kilku
urzędów. W efekcie prokuratura postawiła zarzuty piractwa komputerowego kierownikowi oddziału wdrożeń i administrowania systemem informatycznym oraz administratorowi sieci w gdańskiej izbie
skarbowej.
Fachowcy z AuditPro szacują, że
"Jesteśmy zaskoczeni nie tylko skalą tego problemu, ale też pomysłowością pracowników" - dodaje Karmoliński. Podczas audytu znaleziono nie tylko pornografię, pirackie filmy
i muzykę, ale także kilkaset niezwykle drogich specjalistycznych programów, np. wart kilkaset tysięcy złotych program służący... do projektowania samolotów. Jedna z urzędniczek w swoim
sprzęcie miała program dla architektów. Okazało się, że ściągnął go z sieci jej syn, student architektury.