Teresie Wąsik zostało tylko kilka dni życia. Umierała na raka w szpitalu w angielskim Bath. Ale bardzo chciała zobaczyć jeszcze synka, który został w Polsce. Dzięki błyskawicznej pomocy Polaków z Bath i personelu szpitala poleciała do domu.
pochodzi z Brzeziny pod Wrocławiem. Jak pisze goniec.com, pół roku temu zostawiła pod opieką swojej mamy , a sama wyjechała na Wyspy zarabiać na utrzymanie rodziny.
Niedawno trafiła do szpitala w Bath. Lekarze wykryli u niej . Diagnoza nie pozostawiała nadziei: . Wąsik powiedziała wtedy, że jej marzeniem jest zobaczyć jeszcze przed śmiercią synka.
To poruszyło Polaków z Bath i okolic oraz personel szpitala. na transport Wąsik do Wrocławia. Kosztował aż tyle, bo jej stan nie pozwalał na podróż zwykłymi liniami. Wynajęto więc specjalną karetkę powietrzną. Pomogli też lekarze, którzy zrzekli się honorarium za asystowanie chorej w czasie podróży.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|