Inne
Reklama

Na pierwszej plantacji w ręce agentów Centralnego Biura Śledczego wpadły nie tylko krzaki i profesjonalna aparatura. Zatrzymano też cztery osoby, które doglądały uprawy. Kiedy do hal weszli policjanci, byli kompletnie zaskoczeni. Nie stawiali oporu i zostali zatrzymani.

Zaskoczeni byli też policjanci. Plantacja okazała się rekordowa. W dwóch pomieszczeniach - w sumie na 200 metrach kwadratowych - znaleziono trzy tysiące krzaków konopi indyjskich.

Jak dowiedział się DZIENNIK, właścicielem plantacji był gangster o pseudonimie Czuba. To osoba z mafijnej "pierwszej ligi", niegdyś związana z gangiem pruszkowskim

>>>Trawka uratuje Kalifornię przed bankructwem?

Pomieszczenia wyposażone były w specjalistyczne oświetlenie, wentylację i instalację wodną. Każda z roślin miała osobny wężyk, którym doprowadzana była woda i specjalne nawozy przyśpieszające wzrost roślin. Ściany hal były wyłożone folią aluminiową, która pozwalała utrzymać wysoką temperaturę.

Podobną, nieco tylko mniejszą plantację odkryto też w sąsiednim powiecie. Znaleziono tam dwa tysiące krzaków konopi oraz równie profesjonalną aparaturę. Wpadł jeden plantator.

Z obu upraw co dwa-trzy miesiące zbierano około 20 kilogramów marihuany. Na rynku osiągała ona wartość 600 tysięcy złotych.

>>>Holendrzy w Polsce uprawiali marihuanę



Całą piątkę sąd aresztował na trzy miesiące. Policja twierdzi, że kolejne zatrzymania to tylko kwestia czasu. Za uprawę znacznej ilości narkotyków grozi do 12 lat więzienia.