Dochodziła godzina 22.00 we wtorek - młody, bo zaledwie wracał z ładunkiem do Polski. Był na autostradzie N 83 już blisko granicy z Niemcami, gdy kilka kilometrów za miejscowością zaczął odczuwać potężny ból serca, duszność i zawroty głowy. Nie był w stanie dalej prowadzić - ale dał radę zjechać na parking przy stacji paliw i zadzwonił do żony. Powiedział jej, że .
Kobieta w pierwszym odruchu zadzwoniła na pogotowie w Hrubieszowie, gdzie mieszka. Jednak zamiast wykręcić numer 999, , czyli telefon na policję. Odebrał Jerzy Jakubiak, oficer dyżurny komendy hrubieszowskiej policji. "Była bardzo zdenerwowana, myślała, że dodzwoniła się na pogotowie. Mówiła nieskładnie, że jej mąż jest w ciężkim stanie i chce, aby ktoś mu pomógł" - mówi policjant.
Kiedy zorientował się, że , wziął numer telefonu do kierowcy i przekazał go razem z alarmującą wiadomością do komendy wojewódzkiej w Lublinie. Hrubieszowscy policjanci nic więcej nie mogli zrobić - z powodu oszczędności mają odcięte wyjścia na komórki.
"Od razu zadzwoniłem pod przekazany mi numer. W słuchawce usłyszałem bardzo zbolały głos. Mężczyzna mówił z trudnością, sytuacja jest poważna" - opowiada komisarz Krzysztof Tatys z komendy w Lublinie. Dochodziła już 22.25, kierowca od pół godziny potrzebował już pomocy lekarza.
Policjant zaczął go wypytywać, gdzie się znajduje. "Powiedział, że , siedzi w samochodzie marki Volvo, a na naczepie ma duży napis Gol Auto. Zapisałem te informacje i przekazałem do Komendy Głównej" - mówi Tatys.
Akcja od tego momentu nabrała jeszcze większego tempa. O 22.40 oficer dyżurny KGP przekazał wszystkie zebrane dane . Ten mimo że nie jest to standardowe zachowanie, natychmiast zadzwonił do policji francuskiej.
>>>Ten piłkarz umierał na boisku
Francuscy żandarmi nie zawiedli. "Dostaliśmy informację około godziny 23. Od razu w miejsce wskazane przez polskich kolegów wysłaliśmy . To oni udzielili mężczyźnie pierwszej pomocy i wezwali pogotowie" - powiedzieli DZIENNIKOWI policjanci z komisariatu policji w Metz.
Polski kierowca został . Lekarze zdiagnozowali u niego zawał serca ale - jak dowiedział się DZIENNIK w środę - jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.
>>>Policja prosi Watykan o egzorcyzmy
"Wszyscy i po polskiej, i francuskiej stronie zachowali się jak należy" - powiedziała Grażyna Puchalska z KGP. Przytomnością umysłu wykazali się oficerowie łącznikowi obu policji. "Zazwyczaj informacje między policjami z różnych krajów wymieniane są drogą pisemną" - mówi Puchalska.