Dziennik Gazeta Prawana logo

Zawał we Francji, ratunek od naszej policji

16 lipca 2009, 07:57
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
To była niemal beznadziejna sytuacja: Kierowca polskiego tira, jadąc nocą autostradą przez Francję, dostał zawału serca. Bez znajomości języka i zupełnie sam - zdołał jedynie zawiadomić żonę o tym, co się dzieje. Jednak błyskawiczna akcja ratunkowa polskich i francuskich policjantów uratowała mu życie - po godzinie od telefonu był już w szpitalu.

Dochodziła godzina 22.00 we wtorek - młody, bo zaledwie wracał z ładunkiem do Polski. Był na autostradzie N 83 już blisko granicy z Niemcami, gdy kilka kilometrów za miejscowością zaczął odczuwać potężny ból serca, duszność i zawroty głowy. Nie był w stanie dalej prowadzić - ale dał radę zjechać na parking przy stacji paliw i zadzwonił do żony. Powiedział jej, że .

Kobieta w pierwszym odruchu zadzwoniła na pogotowie w Hrubieszowie, gdzie mieszka. Jednak zamiast wykręcić numer 999, , czyli telefon na policję. Odebrał Jerzy Jakubiak, oficer dyżurny komendy hrubieszowskiej policji. "Była bardzo zdenerwowana, myślała, że dodzwoniła się na pogotowie. Mówiła nieskładnie, że jej mąż jest w ciężkim stanie i chce, aby ktoś mu pomógł" - mówi policjant.

Kiedy zorientował się, że , wziął numer telefonu do kierowcy i przekazał go razem z alarmującą wiadomością do komendy wojewódzkiej w Lublinie. Hrubieszowscy policjanci nic więcej nie mogli zrobić - z powodu oszczędności mają odcięte wyjścia na komórki.

"Od razu zadzwoniłem pod przekazany mi numer. W słuchawce usłyszałem bardzo zbolały głos. Mężczyzna mówił z trudnością, sytuacja jest poważna" - opowiada komisarz Krzysztof Tatys z komendy w Lublinie. Dochodziła już 22.25, kierowca od pół godziny potrzebował już pomocy lekarza.

Policjant zaczął go wypytywać, gdzie się znajduje. "Powiedział, że , siedzi w samochodzie marki Volvo, a na naczepie ma duży napis Gol Auto. Zapisałem te informacje i przekazałem do Komendy Głównej" - mówi Tatys.

Akcja od tego momentu nabrała jeszcze większego tempa. O 22.40 oficer dyżurny KGP przekazał wszystkie zebrane dane . Ten mimo że nie jest to standardowe zachowanie, natychmiast zadzwonił do policji francuskiej.

>>>Ten piłkarz umierał na boisku

Francuscy żandarmi nie zawiedli. "Dostaliśmy informację około godziny 23. Od razu w miejsce wskazane przez polskich kolegów wysłaliśmy . To oni udzielili mężczyźnie pierwszej pomocy i wezwali pogotowie" - powiedzieli DZIENNIKOWI policjanci z komisariatu policji w Metz.

Polski kierowca został . Lekarze zdiagnozowali u niego zawał serca ale - jak dowiedział się DZIENNIK w środę - jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.

>>>Policja prosi Watykan o egzorcyzmy

"Wszyscy i po polskiej, i francuskiej stronie zachowali się jak należy" - powiedziała Grażyna Puchalska z KGP. Przytomnością umysłu wykazali się oficerowie łącznikowi obu policji. "Zazwyczaj informacje między policjami z różnych krajów wymieniane są drogą pisemną" - mówi Puchalska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj