35-letni mężczyzna, który zmarł w trakcie Przystanku Woodstock, to mieszkaniec Dolnego Śląska. Uczestnik imprezy spał w namiocie. Jego znajomi poszli się bawić, a gdy wrócili na miejsce, ich kolega już nie oddychał.
Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie ratunkowe. Ratownicy reanimowali mężczyznę, ale było już za późno. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną jego śmierci.
. Sprawę bada jednak prokuratura.
Rzecznik lubuskiej policji Marek Waraksa powiedział, że w ciągu 48 godzin zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, zbadana krew mężczyzny na obecność alkoholu i innych substancji. "
Tegoroczna 15 już edycja imprezy potrwa w Kostrzynie nad Odrą do 2 sierpnia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|