Dziennik Gazeta Prawana logo

Za kilka zdjęć Warszawa zapłaci 400 mln zł?

3 sierpnia 2009, 20:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Chińczycy nie rezygnują z walki o budowę metra w Warszawie. W wyeliminowaniu z gry zwycięskiego włosko-turecko-polskiego konsorcjum mają im pomóc zdjęcia wykonane w Stambule. Tak chcą udowodnić fałszerstwo tureckiego urzędnika. Czy kilka zdjęć będzie kosztowało Warszawę 400 mln zł? Niewykluczone, bo o tyle droższa jest kolejna oferta na metro.

Przetarg na budowę drugiej linii metra wygrało polsko-włosko-tureckie konsorcjum z ceną 4,1 mld zł. Pokonało konsorcjum z Chin, które jest droższe o 400 mln zł, oraz - jego oferta opiewa na 5 mld zł.

Tymczasem przedstawiciele Chińczyków twierdzą, że świadczące o swoim doświadczeniu. Kierownictwo Metra wymagało w ogłoszonym przetargu, by każde konsorcjum miało na swoim koncie budowę co najmniej pięciu kilometrów tuneli i czterech stacji. Firma Gulermak pochwaliła się, że . Tę informację potwierdził własnoręcznym podpisem Dogan Kara - urzędnik stambulskiego ratusza.

Problem jednak w tym, że na stacjach, które jakoby miały być zbudowane, nie zatrzymują się żadne pociągi. .

Chińczycy zrobili stosowne zdjęcia. Będą dowodem w sądzie. Bo to właśnie teraz sąd okręgowy ma rozstrzygnąć spór, kto w końcu zbuduje nam drugą linię. O tej sprawie pierwszy napisał "Newsweek".

>>>Skoro nie podziemią... Chcą naziemnego metra

Urzędnicy miejscy bagatelizują sprawę. "Fakt, że jakaś pojedyncza firma nie wykonała tylu stacji, ile trzeba, nie ma aż tak dużego znaczenia, gdyż " - mówi Anna Bartoń z biura prasowego Metra. "A Gulermak wspólnie z Astaldi takie doświadczenie wykazało" - dodaje Bartoń.

Zapewnia też, że jest . "Już raz przecież przyznano nam rację" - mówi, mając na myśli werdykt Krajowej Izby Odwoławczej. KIO odrzuciła zażalenia przegranych firm. Dlatego teraz poszły do sądu. "Czekamy spokojnie na orzeczenie" - dodaje przedstawicielka Metra.

O wyrok sądu jest też spokojna Aleksandra Kralkowska reprezentująca konsorcjum Astaldi. "Spełniliśmy wszystkie warunki przetargu" - mówi. "Nasze argumenty uznało nie tylko Metro, ale także KIO" - dodaje.

Kralkowska twierdzi, że nie może być mowy o jakimkolwiek poświadczeniu nieprawdy przez Gulermak. "To nie jest takie proste, jak się wydaje" - twierdzi. A pytana, jak to możliwe, by uznać za oddane do użytku stacje, które wciąż są w budowie, Kralkowska opowiada o technologii budowy metra. - mówi. Przyznaje jednak, że w Stambule nigdy nie była, więc nie widziała, czy przystanki są gotowe, czy nie.

Co może zrobić sąd? "Zbada na pewno wszystkie aspekty tego sporu" - mówi Anita Wichniak-Olczak, rzecznik Urzędu Zamówień Publicznych. Na pytanie, czy podanie informacji nieprawdziwej nie jest przesłanką do wykluczenia firmy, odpowiada: ". Jednak pozwólmy się wypowiedzieć sądowi".

Mecenas Andrzej Olszewski z kancelarii Barylski, Olszewski, Brzozowski żadnych wątpliwości nie ma. "Podanie informacji niezgodnej z prawdą (o doświadczeniu firmy i wykonanych pracach) jest powodem do tego, by taką " - mówi.

Wtedy pozostaną na placu boju Chińczycy. Gorzej będzie, jeśli sąd uzna, że i ich oferta zawiera błędy. Wtedy do gry wejdzie Mostostal - z ceną za metro wynoszącą blisko 5 mld złotych. .

Tymczasem Chińczycy wcale nie powinni się cieszyć zawczasu, choć twierdzą, że mają mocne dowody w postaci zdjęć. - mówi Magdalena Nowak, mecenas z kancelarii Barylski, Olszewski, Brzozowski. "Może np. uznać, że strona mogła dowód dołączyć już na etapie postępowania przed Krajową Izbą Odwoławczą. Jeśli tego nie zrobiła - trudno, za późno!" - dodaje.

Data posiedzenia sądu jest jeszcze nieznana. Tymczasem pytany, co będzie, jeśli sąd jednak uzna racje Chińczyków, stwierdził, że "powstrzymuje się od wszelkich komentarzy".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj