Z danych GUS wynika, że w kraju jeździ około 100 samochodów tej marki. Jednak tylko czyli o trzy więcej niż w całym 2008 roku. Jak wytłumaczyć wzrost sprzedaży luksusowych aut podczas recesji?
Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku, mówi, że rynek ekskluzywnych towarów rządzi się własnymi prawami. ". Jeżeli kogoś stać na dobra luksusowe, to zawsze chętnie je kupi. Dobrym przykładem są nie tylko samochody, ale też brylanty, na które zawsze jest popyt" - twierdzi Petru. Podkreśla, że w ostatnich latach Polacy się wzbogacili i wzrosła wśród nich grupa ludzi bardzo zamożnych.
O tym, że i, przekonani są eksperci. "Taki salon ma sens. Przymiarki do sprowadzenia tej marki trwają już zresztą od kilku lat. Coraz więcej osób w Polsce na taki samochód stać" - komentuje Wojciech Drzewiecki, analityk z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. "" - dodaje.
Do tej pory najbliższy salon, gdzie można było kupić ferrari, znajdował się w Berlinie. W lipcu a. Przedstawiciele firmy potwierdzają, że rozmowy z klientami już się toczą. "Chcemy zainteresować ich modelami California i 612 Scaglietti, ale nasza oferta jest szeroka. Do każdego podchodzimy indywidualnie i realizujemy każde zamówienie" - mówi nam Krzysztof Krawczyk, dyrektor sprzedaży w firmie Sobiesław Zasada SA.
Najtańszy model ferrari w salonie Zasady kosztować ma - bagatela - 280 tys. euro, czyli ok 1 mln 150 tys. zł. "Spodziewamy się sprzedaży na poziomie 10-15 sztuk w ciągu roku. Klient ma zapewniony serwis i doradztwo. Nasi inwestorzy wiedzą, że na zyski będą musieli poczekać" - mówi Krawczyk.
Zainteresowanie luksusowymi autami - mimo recesji - potwierdza Barbara Sztyk z firmy rajdowca Leszka Kuzaja, Kuzaj Dream Cars, pośredniczącej przy sprzedaży samochodów m.in. marki Ferrari. "Kryzys nie ma wpływu na naszą sprzedaż. Już w tym roku sprzedaliśmy kilka sztuk" - mówi.
Firma Sobiesława Zasady jest na tyle pewna sukcesu, że już zapowiedziała otwarcie kolejnego salonu w Polsce na wiosnę 2012 roku.