Dziennik Gazeta Prawana logo

Lokal "Pod amstaffem" może działać dalej

10 sierpnia 2009, 14:06
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Pięcioletnia Włoszka mało nie straciła życia, gdy na zapleczu krakowskiej restauracji napadły na nią dwa amstaffy. Sanepid nie widzi jednak problemu, w tym że psy przebywają w restauracyjnej kuchni i zezwolił własnie na dalszą działalność lokalu.

Do dramatycznych scen doszło 4 sierpnia. Pięcioletnia Włoszka wraz z dwójką innych dzieci poszła do toalety na zapleczu restauracji przy ul. Grodzkiej. , które dotkliwie pogryzły najmłodszą dziewczynkę.

Z opowieści sąsiadów wynika, że psy były tam przetrzymywane regularnie. Śledztwo w sprawie pogryzienia prowadzi prokuratura, a z wizytą w lokalu chciał się też pojawić Sanepid. Zanim jednak do tego doszło właścicielka psów i restauracji . Jak podaje radio RMF wówczas dokładnie wysprzątała wszystkie pomieszczenia, a tym samym zatarła ślady obecności zwierząt. "Oczywiście, że mogło się tak zdarzyć, ale przypominam, że , jeżeli zakład nie działa, a ten nie prowadził działalności gastronomicznej przez trzy dni" - mówi Adam Jędrzejczyk z krakowskiego sanepidu w wypowiedzi dla RMF.

Sanepid za niewielkie uchybienia. Prokuratura chce przesłuchać kobietę dopiero po uzyskaniu opinii biegłych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj