Mieszany patrolował trudny teren wokół położonej w wysokich górach bazy w miejscowości Sangar w Adżiristanie, w północno-zachodniej części prowincji Ghazni. Grupa około 60 żołnierzy, w tym kilkunastu Polaków z zespołu doradczo-szkoleniowego, poruszała się pieszo. Kiedy nad ranem czasu afgańskiego żołnierze weszli do małej wioski,
- relacjonuje DZIENNIKOWI rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnych Sił Zbrojnych (DO) podpułkownik Dariusz Kacperczyk.
"Kontakt ogniowy trwał kilkanaście minut. Jak zwykle w takich sytuacjach następuje tak zwane rozśrodkowanie patrolu. . W tej sytuacji, zgodnie z naszymi procedurami, został on uznany za zaginionego w akcji" - opisuje starcie z talibami major Mirosław Ochyra z DO.
"Zaginiony to termin wojskowy. Nie chcę spekulować, co się stało z żołnierzem. Ale nie wykluczamy żadnej możliwości" - przyznaje podpułkownik Kacperczyk. ", w których udział biorą żołnierze Polskich Sił Zadaniowych i Afgańskich Sił Bezpieczeństwa" - dodaje. Żołnierze szukają zaginionego Polaka zarówno z ziemi, jak i z powietrza.
p
Śmigłowce przetransportowały Polaków do bazy w Ghazni. Potem - do szpitala w Bagram. Ich życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.
"To chyba pierwszy przypadek od II wojny światowej, kiedy " - powiedział w TVN24 Wojciech Łuczak, redaktor naczelny miesięcznika "Raport". Wcześniej nie było też aż tak silnego ataku na patrol z polskimi żołnierzami.
>>>Zobacz, jak Polacy czyścili Ghazni z talibów
Polacy patrolują górski Adżiristan w ramach operacji , która zaczęła się miesiąc temu. Jej celem jest przejęcie kontroli nad tym strategicznie ważnym punktem prowincji Ghazni i stworzenie warunków do bezpiecznego przeprowadzenia tam wyborów.