Biednemu wiatr w oczy. Bo nie dosyć, że budowa autostrad w Polsce posuwa się żółwim tempem, to jeszcze co chwila pojawiają się przeszkody, które nie pozwalają normalnie budować szybkich dróg. Tak jak na autostradzie A-1. Tam podczas budowy odcinka w okolicach polsko-czeskiego przejścia Gorzyczki, robotnicy wykopali ponad pół tysiąca sztuk amunicji, bomby i moździeże - pisze "Dziennik Zachodni".
To oznacza, że trzeba było przerwać prace przy budowie autostrady. A zamiast robotników, na placu budowy pojawili się saperzy.
"Wykopaliśmy kilkaset sztuk amunicji do karabinów, jedną bombę lotniczą, granaty, granatniki i moździeże. Do zbadania mamy jeszcze 15 km" - informuje Wojciech Gierasiumiuk, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
I zapewnia, że mimo przerwy w budowie odcinka autostrady nie będzie żadnych opóźnień. "Termin zakończenia prac jest niezagroźony. Również w związku z pracą saperów nie zwiększy się koszt inwestycji" - mówi Gierasimiuk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane