Zwłoki odnaleziono w aucie zaparkowanym na jednym z parkingów przy centrum handlowym w Opolu. Najprawdopodobniej popełniłsamobójstwo. Policja nie stwierdziła działania osób trzecich - pisze "Nasz Dziennik".

Gazeta opisuje, że po opublikowaniu książki Ratajczaka "Tematy niebezpieczne", jego życie obróciło się w gruzy. I wini za to "Gazetę Wyborczą", która - według dziennika związanego z ojcem Rydzykiem - zorganizowała nagonkę na historyka.

Władze Uniwersytetu Opolskiego zwolniły go z pracy. Dostał zakaz pracy w charakterze nauczyciela. Wytoczono mu też sprawę sądową, która jednak później została umorzona. Znalazł pracę jako stróż nocny. Ponieważ stracił też rodzinę, ostatnio mieszkał w samochodzie.

"Nasz Dziennik" atakuje też Władysława Bartoszewskiego, który nazwał jego książkę "hańbieniem polskiego narodu".

Wyniki sekcji zwłok Ratajczaka mają być znane za kilka dni.