Dziś na ulicach Warszawy można było dostać rozdwojenia jaźni. Z jednej strony okrzyki uczniów:" Wolę emigrację niż Giertycha edukację", z drugiej Wszechpolacy:" dajmy szansę Giertychowi". Wszyscy razem, czyli zwolennicy i przeciwnicy, spotkali się na Placu Zamkowym...I tak w całym kraju: na ulice wyszły demonstracje poświęcone Romanowi - jedne były za, a drugie nawet przeciw.
Najbardziej gorąco było w Katowicach - tu starła się Młodzież Wszechpolska z Zielonymi. Musiała interweniować policja. Zatrzymano dwie osoby.
Fani i przeciwnicy Romana spotkali się też w stolicy. Na starówce z jednej strony było słychać:" dajmy Giertychowi szansę" z drugiej:" Roman - wybieram wagary". Ale do przepychanek nie doszło. Bardziej liczni i wytrwali byli przeciwnicy. Ponad stu uczniów zebrało się, żeby zamanifestować przede wszystkim, że nie są ani gejami, ani lewicową młodzieżówką, jak to sądzi o swoich przeciwnikach Giertych. Jak większość uczniów dali więc wyraz swoim obawom w związku z programem Giertycha. Boją się cenzury w szkołach, religijnego buta i tego, że szef LPR-u na szkole po prostu się nie zna.
Wszechpolacy skrzyknęli się we Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi, Kielcach. Była więc radość, że Roman porządzi w edukacji i hasła typu : "Roman to jest men", "Giertych minister? Yes! Yes! Yes!", "Polska szkoła nie chce zioła", "Kredki i zeszyty zamiast strzykawek" i "Radio Maryja polskim znakiem zwycięstwa". W Łodzi w tłumie pojawił się nawet wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski, krzycząc:" będziemy bronić polskiej szkoły, żeby nie zostały z niej wyparte wartości polskie i narodowe", co przyjęto gromkimi brawami.
Jak to z Młodzieżą Wszechpolską bywa, była i spora dawka niechęci do tych, którzy myślą inaczej niż oni. Uczniów i studentów, którzy namiętnie ostatnio protestują przeciw Giertychowi, nazwano mięsem armatnim lewicy.
Ciekawie, bo zupełnie inaczej niż wszędzie było w Białymstoku. Tu pikietę pod hasłami:" Precz z Giertychem" zrobili anarchiści, a Wszechpolacy tylko przyglądali się spokojnie z boku.
Fani i przeciwnicy Romana spotkali się też w stolicy. Na starówce z jednej strony było słychać:" dajmy Giertychowi szansę" z drugiej:" Roman - wybieram wagary". Ale do przepychanek nie doszło. Bardziej liczni i wytrwali byli przeciwnicy. Ponad stu uczniów zebrało się, żeby zamanifestować przede wszystkim, że nie są ani gejami, ani lewicową młodzieżówką, jak to sądzi o swoich przeciwnikach Giertych. Jak większość uczniów dali więc wyraz swoim obawom w związku z programem Giertycha. Boją się cenzury w szkołach, religijnego buta i tego, że szef LPR-u na szkole po prostu się nie zna.
Wszechpolacy skrzyknęli się we Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi, Kielcach. Była więc radość, że Roman porządzi w edukacji i hasła typu : "Roman to jest men", "Giertych minister? Yes! Yes! Yes!", "Polska szkoła nie chce zioła", "Kredki i zeszyty zamiast strzykawek" i "Radio Maryja polskim znakiem zwycięstwa". W Łodzi w tłumie pojawił się nawet wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski, krzycząc:" będziemy bronić polskiej szkoły, żeby nie zostały z niej wyparte wartości polskie i narodowe", co przyjęto gromkimi brawami.
Jak to z Młodzieżą Wszechpolską bywa, była i spora dawka niechęci do tych, którzy myślą inaczej niż oni. Uczniów i studentów, którzy namiętnie ostatnio protestują przeciw Giertychowi, nazwano mięsem armatnim lewicy.
Ciekawie, bo zupełnie inaczej niż wszędzie było w Białymstoku. Tu pikietę pod hasłami:" Precz z Giertychem" zrobili anarchiści, a Wszechpolacy tylko przyglądali się spokojnie z boku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl