Energiczna mama poprosiła dyrektora aresztu o pomoc w uwolnieniu syna. Żeby go przekonać dała mu... 4 tysiące złotych. Jej ukochany synek siedzi w Piotrkowie Trybunalskim za jazdę po pijaku i napaść na policjanta.
Pechowo dla kobiety, dyrektor okazał się uczciwy i natychmiast zadzwonił po policję. Policjanci złapali ją, zanim wyszła z budynku. Oczywiście miała przy sobie kopertę, a w niej pieniądze.
Teraz grozi jej nawet 8 lata więzienia. Być może sąd będzie wyrozumiały, bo nadopiekuńcza matka przyznała się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|