Dwaj mężczyźni nie mogli się bronić ani uciekać. Nastoletni oprawcy z Katowic - jeden w wieku 15 lat, drugi 17 - najpierw podpalili węzeł ciepłowniczy, w którym mieszkali bezdomni, a potem brutalnie ich skatowali drewnianymi pałkami. Nieprzytomnych rozebrali i zostawili na mrozie. Jeden bezdomny zmarł chwilę po pobiciu, drugi w szpitalu.
Obaj zbrodniarze wpadli kilka tygodni później. Jak się tłumaczyli? "Nie lubimy bezdomnych" - powiedzieli na przesłuchaniu.
W pierwszym procesie jeden z morderców dostał 10 lat więzienia, drugi 5. Ale prokuratura uznała, że to za mało i poprosiła sąd o ponowne rozpatrzenie sprawy. Tym razem wyrok był bardziej surowy. Katowicki sąd nie miał wątpliwości, że obaj zbrodniarze dokładnie zaplanowali swój czyn i że chcieli zabić. "Wcześniejszy wyrok był rażąco łagodny wobec popełnionych czynów" - powiedział sędzia.