Dziennik Gazeta Prawana logo

Z sądu zniknęła sfałszowana lista wyborcza

12 października 2007, 13:40
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Takiej kradzieży jeszcze nie było. Z sądowych akt zniknął niepostrzeżenie spis kilkuset wyborców, których podpisy podrobiono w wyborach. To był główny dowód rzeczowy w sprawie!

Gdzie podziały się podpisy kilkuset wyborców, głosujących rzekomo w 2002 r. w wyborach prezydenta Płocka? To pytanie zadają sobie śledczy, którzy w pocie czoła szukają zaginionej listy. A sprawa jest poważna, bo lista, na której sfałszowano część podpisów, leżała w sądzie, zamknięta w szafie z aktami sprawy.

Spis wyborców to główny dowód w trwającym wciąż procesie w płockim sądzie rejonowym. Powinien być szczególnie chroniony: zamknięty w pancernej szafie, do której dostęp mają tylko nieliczni.

Jak więc złodziej zdołał go ukraść? Na to pytanie nie chcą odpowiedzieć ani prokuratorzy, ani nikt w sądzie. Nic dziwnego, bo gdyby okazało się, że akta wcale chronione nie są jak należy, wybuchłaby jeszcze większa afera.

I tak skandal jest, bo wiele wskazuje na to, że jeśli spis się nie odnajdzie, toczona mozolnie sprawa może zostać zawieszona. Przecież nie ma dowodu, który potwierdziłby, że głosy zostały podrobione. A jak dowodu nie ma, przestępstwo też nie istnieje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj