Dziennik Gazeta Prawana logo

Zostawili na pastwę losu 700 polskich turystów

12 października 2007, 13:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ostatnie dni urlopu dla ponad 700 klientów biura turystycznego "Open Travel" raczej nie będą miłe. Nie wiedzą, czy wrócą do Polski. Ba, nie wiedzą nawet, czy za moment nie wylądują na bruku, bo firma nie zapłaciła za hotele, a dziś ogłosiła bankructwo! Co gorsza, wielu klientów o problemach... dopiero się dowie.

Dziennikowi.pl udało się złapać prezesa firmy Pawła Przewoźnika. On bagatelizuje problem. "Wrócą w normalnym czasie" - zapewnia Przewoźnik. I dodaje, że firma ma problem z jednym nieopłaconym hotelem w Grecji. "Liczymy, że hotelarz powinien pójść po rozum do głowy i cierpliwie poczeka na pieniądze. Chodzi o kilkanaście osób" - twierdzi prezes.

Ale, jak się dowiedzieliśmy, jest w dużym błędzie albo kłamie! "Mieliśmy skargi od dwóch hoteli z wysp Rodos i Kos. Ich właściciele tracą cierpliwość, <Open Travel> nie zapłaciło za pobyt Polaków" - powiedziała dziennikowi.pl Marzena Krulak z polskiego konsulatu w Atenach. I dodaje, że chodzi o 200 Polaków. Co gorsza, wielu z nich jeszcze nie wie, że ma kłopot. Zaskoczeni rezydenci wycieczek o wszystkim dowiadywali się właśnie od konsulatu, zamiast od biura. I wielu nie zdążyło jeszcze poinformować turystów.

Ostatni Polacy powinni przylecieć do Polski 9 października. Wtedy kończy się ostatni turnus, wysłany przed dramatyczną informacją "Open Travel" do Hiszpanii. Jest tam kilkudziesięciu Polaków. Prawdopodobnie jeszcze żaden z nich nic nie wie o kłopotach biura. "Dopiero dostaliśmy faks o problemach biura. Na razie jest spokój" - mówi dziennikowi.pl Monika Domańska z konsulatu w Madrycie. I z nadzieją dodaje, że konsulat jest dobrej myśli. "Mamy informację, że zostały już uruchomione pieniądze na przewiezienie naszych rodaków do kraju" - mówi Domańska. Tak, to prawda, ale...

Okazuje się, że nie na wszystko starczy. Bo, jak dowiadujemy się w toruńskim Urzędzie Marszałkowskim, który przejął odpowiedzialność za klientów "Open Travel", wszystko zależy od tego, na jaką kwotę firma miała wykupioną polisę. Może się zdarzyć, że o ile wystarczy na przewóz Polaków, niektórzy będą mieli krótszy urlop. Bo - to raczej pewne - ubezpieczenie nie wystarczy na pokrycie kosztów dalszego pobytu. A już na pewno nie ma szans na zrekompensowanie strat. "Polisa nie przekracza 4 mln zł. Więc, o ile na podróż powinno starczyć, będzie problem ze zwrotem pieniędzy" - mówi dziennikowi.pl Grzegorz Frankowski z departamentu turystycznego UM w Toruniu.

Ale tu kolejny szok. Bo jak dowiedział się dziennik.pl, "Open Travel" jeszcze wczoraj po południu sprzedawało wycieczki. Dopiero po zakończeniu pracy swoich oddziałów wysłało do toruńskiego marszałka faks z informacją o braku płynności finansowej. Po prostu - biuro zarobiło, ile się da, i zrzuciło odpowiedzialność za ponad 1000 turystów na urzędników. Ci informację odebrali dopiero dziś rano. I zaczęło się. Do urzędu praktycznie nie sposób się dodzwonić! Na szczęście 300 turystów dziś przyleciało do Polski. Zostało 700...

Chcieliśmy jeszcze raz poprosić prezesa Przewoźnika o komentarz i wyznanie prawdy. Ale jedyne, co usłyszeliśmy, to: "Abonent jest czasowo niedostępny"...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj