Węgrzy liczą na autorytet Lecha Wałęsy. Organizatorzy protestów zaprosili go do Budapesztu, bo mają nadzieję, że ten - dzięki swoim międzynarodowym kontaktom - pomoże im w odwołaniu ze stanowiska premiera Ferenca Gyurcsany'ego i rządu.
Wałęsa miałby pojawić się na budapeszteńskim placu Kossutha wśród tłumu demonstrantów. Zaprosili go organizatorzy demonstracji - Węgierski Komitet Narodowy 2006. Opozycja liczy, że Wałęsa pomoże im swoim autorytetem. Zmusi w ten sposób socjalistycznego premiera do odejścia.
Legenda "Solidarności" i były prezydent Polski pomógł już Ukraińcom. W ubiegłym roku poparł demokratów w walce z byłymi komunistami. Wystąpił na wiecu w Kijowie. Te wydarzenia przeszły do historii jako "Pomarańczowa Rewolucja".
Na Węgrzech zagotowało się po ujawnieniu treści wystąpienia Gyurcsany'ego. Premier przyznał na zebraniu partyjnym, że socjaliści okłamywali społeczeństwo. Mówili, że gospodarka i państwo mają się dobrze, a to wszystko nieprawda.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|