Na takie dni jak teraz czekały komary mutanty. Nie boją się jesiennej słoty, mają dwukrotnie dłuższą i ostrzejszą kłujkę niż zwykłe i będą latać nawet zimą, bo ta nie będzie mroźna. Zaatakują bez litości, bo mają tylko jeden cel – przeżyć, pijąc naszą krew.
Iwona Nowacka (28 l.) z Kielc wyszła na spacer z synkiem Marcinkiem (2 l.). Ledwo przeszła przez osiedlową alejkę, jej synek zaczął płakać i drapać się po
rączce. Bąbel rósł błyskawicznie. Opuchlizna zniknęła dopiero po czterech dniach. To nie był przypadek, tylko atak komara mutanta!
Zwykłe komary o tej porze roku, jeśli nie giną, to zapadają w stan hibernacji. Ale te, które teraz się pojawiły, dostosowały się do jesieni, dzięki genom, które łatwo ulegają mutacjom. "Ponad połowa z 5300 genów komara zmienia się. Koduje funkcje, których nie rozumiemy" – podkreślają naukowcy, którzy rozszyfrowali materiał genetyczny komara Anopheles Gambiae i opisali to w naukowym piśmie „Proceeding od The National Academy of Sciences”. "To ekscytujące, ale też przerażające..."
Najgorsze dla nas jest to, że z powodu ciepłego października i niezbyt mroźnego listopada będzie ich coraz więcej. I wszystkie będą miały jeden cel – przetrwać. A to oznacza, że ich samice – bo to one wysysają krew – będą nas zjadać bez litości. Mają świetny węch i „widzą” ciepło ludzkiego ciała. Tak samo w dzień, jak i w nocy. Przyciąga je dwutlenek węgla w ludzkim oddechu, a z niemal kilometra wyczuwają znajdujący się w ludzkim pocie kwas mlekowy. A gdy lądują na skórze, wbijają swoje ostre kłujki i wysysają krew. Kropla po kropli.
Zwykłe komary o tej porze roku, jeśli nie giną, to zapadają w stan hibernacji. Ale te, które teraz się pojawiły, dostosowały się do jesieni, dzięki genom, które łatwo ulegają mutacjom. "Ponad połowa z 5300 genów komara zmienia się. Koduje funkcje, których nie rozumiemy" – podkreślają naukowcy, którzy rozszyfrowali materiał genetyczny komara Anopheles Gambiae i opisali to w naukowym piśmie „Proceeding od The National Academy of Sciences”. "To ekscytujące, ale też przerażające..."
Najgorsze dla nas jest to, że z powodu ciepłego października i niezbyt mroźnego listopada będzie ich coraz więcej. I wszystkie będą miały jeden cel – przetrwać. A to oznacza, że ich samice – bo to one wysysają krew – będą nas zjadać bez litości. Mają świetny węch i „widzą” ciepło ludzkiego ciała. Tak samo w dzień, jak i w nocy. Przyciąga je dwutlenek węgla w ludzkim oddechu, a z niemal kilometra wyczuwają znajdujący się w ludzkim pocie kwas mlekowy. A gdy lądują na skórze, wbijają swoje ostre kłujki i wysysają krew. Kropla po kropli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|