Człowiek, który miał być postrachem mafiozów, okazał się bandytą. Były naczelnik Centralnego Biura Śledczego w Wałbrzychu miał zdradzać sekrety gangsterom i brać łapówki. Roberta Z. dopadła w końcu prokuratura.
Zatrzymali go wrocławscy policjanci - koledzy, którzy np. nigdy nie dowiedzieli się od niego, gdzie jest poszukiwany europejskim listem gończym przestępca, z którym się kontaktował. Ba, ostrzegł bandytę i ten uciekł do Hiszpanii.
Robert Z. na swoim procederze chciał się nieźle dorobić. Od jednego z gangsterów dostał 1500 zł za wyjawienie szczegółów toczącego się przeciwko niemu procesu. Z kolei od prywatnej firmy chciał 200 tys. złotych za odwołanie decyzji o nasłaniu kontroli. Nie udało mu się dostać całej sumy, ale zastraszeni szefowie zapłacili mu 30 tys.
CBŚ w Wałbrzychu został już zlikwidowany. Oczywiście nie dowiemy się, czy w związku z działalnością Roberta Z.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl