Żeby dostać się do Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach i pokoju, w którym jest szafa pancerna z ognioodpornych płyt, trzeba pokonać kilka par drzwi z kratami i sygnałami alarmowymi, otwieranymi przez oficera dyżurnego. Potem jeszcze złodziej musiał jakoś dostać się do samego sejfu.

Teraz policjanci intensywnie usiłują ustalić, jak mogło dojść do tej zawstydzającej kradzieży. Jedynym dla nich pocieszeniem jest to, że pistolet był bez magazynków i amunicji.