"Papież mówił, że przebacza temu, kto strzelał. Modlił się. Słyszałem, że modlił się, mówiąc: Jezu, Maryjo, Matko moja. Kiedy przyjechaliśmy do polikliniki, stracił przytomność. I właśnie w tym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że jego życie jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie" - opowiada w książce kardynał Dziwisz.
We wspomnieniach krakowskiego metropolity czuć, jak dramatyczny przebieg miała akcja ratowania papieża. W klinice Gemelli zapanował chaos, lekarze ogarnięci lękiem o życie papieża pomylili piętra, gdy na drodze do sali operacyjnej stały zamknięte drzwi, wyważano je z futryn. Stawką było życie najważniejszej osoby w Watykanie.
Książka jest jeszcze nieskończona, więc do momentu wydania nie będzie wiadomo, jak wiele tajemnic autor odkryje przed czytelnikami. Słowa kardynała Dziwisza spisuje włoski watykanista polskiego pochodzenia Gian Franco Svidercoschi. Książka ma się ukazać w przyszłym roku we Włoszech nakładem wydawnictwa Rizzoli.