Dziennik Gazeta Prawana logo

Policja ze Śląska złapała bombiarza-żartownisia

12 października 2007, 13:44
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Chciał, żeby jego dziewczynie upiekła się klasówka. Dlatego zagroził, że w szkole podłożył bombę. Dziś 17-letniego "jajcarza" z Mysłowic policja zakuła w kajdanki.

Jego beznadziejny żart kompletnie nie wypalił. Dziewczyna nie wymigała się od klasówki - bo uczniowie później odrabiali zarwane lekcje. A 17-letni żartowniś zapłaci słono za swoją głupotę i policyjną akcję. Może też trafić na dwa lata za kratki.

To i tak wydaje się mało za bałagan i przerażenie, jaki wywołał w szkole. Po alarmie bombowym w gimnazjum, ewakuowano ok. 600 uczniów i prawie 100 osób personelu. A policyjni pirotechnicy przez trzy godziny pszeczesywali całą szkołę w poszukiwaniu bomby. Nie znaleźli nic. Ale za to wzięli się ostro do poszukiwania żartownisia.

Tego samego dnia odkryli właściciela telefonu, z którego dzwoniono do dyrektora gimnazjum z pogróżkami. Okazało się, że ten pożyczył telefon lekkomyślnemu koledze, który kombinował jak uwolnić swoją sympatię od sprawdzianu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj